McAfee na swoim blogu opisuje nowy wariant RedLine stealera. Tym razem złośliwe oprogramowanie celuje w graczy, a dodatkowo wykorzystuje parę ciekawych sztuczek. Malware udaje Cheat Engine, czyli oprogramowanie do wprowadzania różnego rodzaju modyfikacji w grach poprzez zmianę zawartości pamięci.
Pierwsze co zwraca uwagę, to ciekawy zabieg socjotechniczny wykorzystywany do rozprzestrzeniania się. Podczas instalacji pojawia się okno z informacją (rysunek 1), aby podzielić się programem ze znajomymi w celu automatycznej aktywacji pełnej wersji programu.
Rys. 1. Informacja o aktywacji pełnej wersji po podzieleniu się oprogramowaniem. Źródło.
Kolejną ciekawostką, tym razem techniczną, jest dostarczanie złośliwego payloadu w postaci bytecode’u Lua. Prawdopodobnym celem wykorzystania rzadko spotykanego w podobnych zastosowaniach języka jest zarówno utrudnienie wykrycia złośliwego kodu, jak i analizy działania.
Ostatnią, a przy tym chyba najciekawszą techniką jest wykorzystanie do hostowania zainfekowanych plików serwisu GitHub i legalnych repozytoriów, których właścicielem jest Microsoft. Sprawę opisuje szerzej serwis Bleeping Computer. W skrócie: chodzi o możliwość zamieszczania załączników w komentarzach w repozytorium projektu hostowanego na GitHubie. Dodane w ten sposób pliki są kopiowane na CDN GitHub. Zarówno pliki, jak i linki do nich pozostają aktywne nawet po usunięciu komentarza z tak załączonym plikiem. Należy zauważyć, że wygenerowane linki zawierają nazwę projektu, którego dotyczył komentarz, co zwiększa ich wiarygodność i może powodować wrażenie, że pliki są powiązane z projektem, którego dotyczy komentarz.
Aktualizacja:
Jak się okazuje nie tylko GitHub jest podatny na hostowanie złośliwego oprogramowania “wyglądającego” jak pliki projektu (rysunek 2)
Na prawie każdym forum można dodać załącznik, ale zwykle moderatorzy mogą je usuwać. Na Gitlabach to może nie jest aż taki problem, ponieważ administrator może usunąć pliki i linki nie będą działać. Na Githubie jesteśmy na łasce dostawcy.
Pomysł z aktywacją byłby niezły, ale oszuści mogą niechętnie rozgłaszać znajomym, że mają aimboty. Zawsze znajomy może to zgłosić.
Na prawie każdym forum można dodać załącznik, ale zwykle moderatorzy mogą je usuwać. Na Gitlabach to może nie jest aż taki problem, ponieważ administrator może usunąć pliki i linki nie będą działać. Na Githubie jesteśmy na łasce dostawcy.
Pomysł z aktywacją byłby niezły, ale oszuści mogą niechętnie rozgłaszać znajomym, że mają aimboty. Zawsze znajomy może to zgłosić.