Książka o bezpieczeństwie w Internecie… sprzed 20 lat

03 września 2016, 12:07 | Aktualności | komentarzy 9
: zin o bezpieczeństwie - pobierz w pdf/epub/mobi.

Porządkując bibliotekę, namierzyłem ostatnio książkę: „Jak chronić się w Internecie? – nie tylko dla orłów”, rok polskiego wydania to… 1995r. Poniżej kilka ciekawostek:

Największa chyba jest taka, że niewiele się chyba zmieniło w temacie tego co chcemy chronić… no może niekoniecznie każdy internauta korzysta obecnie z telneta, gophera czy IRC-a…:

IMG_7270

Z drugiej strony, każdy wtedy używał telneta (tak jak dzisiaj przeglądarki) czy modemu (poniżej połączenie już z niezłą prędkością 19200 bitów na sekundę)

atd

Bez znajomości Unixa nie pojedziesz:

unix

Pamiętacie jak się zabezpieczało dyskietki przed zapisem?

dyskie

Flejm czy ‚pyskówka’ zawsze żywe ;-) Jest też odmiana flejma „na żywo” czyli na IRCu :D

pysk

Ktoś pamięta Eudorę czy wspominany w książce pine? Mamy oczywiście tu wsparcie do PGP :]

mail

Jak wiadomo, każda dziewczyna hack^H^H^H^H użytkownika Internetu umie odszyfrować list miłosny via PGP i to z linii poleceń:

love

Emacsem przez sendmail ;-)

sendma

PS
Jak macie gdzieś ciekawe książki branżowe z tamtego czasu, podeślecie jakieś fotki? :)

–Michał Sajdak

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. Ja (nie)stety książki tego typu staram się zawsze upłynnić zanim stracą ważność i staną się zwykłym papierem. Wyjątek stanowią pozycje Adama Słodowego, tam to dopiero jest „hackowanie” ;o)

    Odpowiedz
    • E, fajna wartość historyczna :) Szczególnie że np. info o PGP w zasadzie zupełnie się nie postarzało.

      Odpowiedz
      • R.

        Podesłałem Sekurakowi skany 2 książek. Nie doszły? Korzystam z VPN w Izraelu…

        Odpowiedz
        • dzięki, tylko jeszcze mamy mały delay w re :/

          Odpowiedz
  2. KON

    GoHera :)

    Odpowiedz
  3. kcroot

    Mam w domu „Kukułcze jajo ” o prawdziwym łapaniu crakerów przez Clifforda Stolla, tam to dopiero jest ogrom informacji historycznych o unixach, macach i raczkujacym dosie..

    Odpowiedz
  4. zero one

    Heh Panie Michale. Przez fotkę nr. 2 uruchomił Pan u mnie wspomnienia. Jakoś na myśli przyszła mi Atarynka ST.
    Kurcze, jak ja lubiłem ten sprzęt. :P Większość Kolegów miała Amigę

    :) Ech! Stare czasy. Niemal łezka się w oku pojawiła.

    Co do samych kniżek to…cóż z kniżkami jest tak że łatwiej się je pożycza niźli odzyskuje. Jeśli idzie o tematy teleinformatyczne to gdzieś mi pozostała kniżka „Podręcznik hackera” (stosunkowo świeża publikacja) niejakiego Dr. K o ile dobrze pamiętam. Średnio to fachowa literatura. Taka raczej na początek drogi. Zdjęć zaś nie uczynię gdyż korzystam z telefonów (nie dumbfonów) a te z optyką traktuję „na sztywno” żeby nie działała ;P Aparatu zaś nie mam. Nawet Zorki 5 ;E

    P.S. jeszcze 5.25 flop (rys) jest na Pańskich fotkach. He he dziś nie każdy wie że to to istniało ;) A już z pewnością trudno niejednemu wyobrazić sobie jakie to cuda z kompresją człowiek wykonywał żeby upchnąć dane.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  5. Amadeuszx

    Pamiętamy jak zabezpieczać dyskietki :-)

    Odpowiedz
  6. emes

    Mam całe mnóstwo staroci z helionu, że jak na to patrzę to aż się teraz trochę wstydzę :) Ale wartość sentymentalna i historyczna wielka, to prawda. W biblioteczce m.in. Hakerzy cała prawda, Hakerzy w linuxie cała prawda, Hakerzy – technoanarchiści cyberprzestrzeni, Pamiętniki hakerów, a Sztukę podstępu to mam nawet z autografem Mitnicka. Omg, co to były za czasy :)

    Odpowiedz

Odpowiedz