Sudańczycy zhackowali polskiego bociana. Zwinęli 10 000 zł

11 czerwca 2018, 20:44 | W biegu | komentarzy 9
: zin o bezpieczeństwie - pobierz w pdf/epub/mobi.

Smutna historia bociana Kajtka. Najpierw polscy miłośnicy przyrody zamontowali na bocianie nadajnik GPS, aby móc śledzić jego trasy przelotu:

Trasa

Nadajnik na bocianie

Jednak w kwietniu tego roku okazało się, że sygnał z nadajnika nagle się urwał. Może awaria? Nie, okazało się, że ktoś w Sudanie wyciągnął z nadajnika GPS kartę i wydzwonił z niej 10 000 zł (na numer premium?):

Dzięki urządzeniu poznaliśmy żerowiska Kajtka oraz trasę wędrówki na zimowisko w Afryce. (…)
Ptak wyruszył w drogę powrotną 1 lutego i po 10-ciu dniach dotarł w dolinę Nilu Błękitnego, w Sudanie.
Tam, z nieznanych dla nas przyczyn Kajtek przebywał aż do 26 kwietnia tego roku, przemieszczając się w różnych kierunkach do 25 km w ciągu dnia. W tym właśnie dniu otrzymaliśmy ostatni sygnał.
I teraz najciekawsze. Wczoraj- 7 czerwca otrzymaliśmy rachunek telefoniczny za korzystanie z karty umieszczonej w nadajniku Kajtka na kwotę 10 000 zł. 

Miejmy nadzieję, że bocian żyje. Przy okazji warto przypomnieć historię kota, który biegając po okolicy zbierał dane sieci WiFi. Łącząc obie techniki można by zapewne pozyskiwać dane sieci WiFi na wielką skalę…

–ms

 

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. Aaronek z Polin

    nadzieja matką… Oni tam gołębia nie żałują, a z bociana większa wyżerka i łatwiej go trafić. Szkoda go trochę.

    Odpowiedz
  2. Spider

    Biedny bociek – nadajniki GPS ważą ponad 800 kg i krążą po orbicie na wysokości ponad 20000 km.

    Odpowiedz
  3. JanP

    Czy słyszeli o kartach pre-paid?

    Odpowiedz
  4. w

    Trzeba być niezłym gamoniem, żeby wysyłać w świat na bocianie kartę sim zarejestrowaną na swoje nazwisko i nie zablokować w niej rozmów wychodzących lub jakiegokolwiek limitu kosztów.

    Odpowiedz
  5. Danie pałą przez łeb to nie hacking. Niestety, przypuszczam, że wyglądało to tak, że zauważyli urządzenie na bocianie, ubili go, żeby zdobyć urządzenie z nadzieją na zysk, a kartę wykorzystali przy okazji.

    Przypuszczam też, że te 10k nabili na lokalnych rozmowach (w praktyce międzynarodowe, ale przecież nie wiedzieli). To akurat łatwo możecie sprawdzić, wystarczy poprosić właściciela numeru o billing…

    Odpowiedz
    • Zdzich

      „Danie pałą przez łeb to nie hacking” … lecz: kryptoanaliza za pomocą gumowej pałki :-D

      Odpowiedz
  6. Te 10k to raczej zwinął operator telefonii

    Odpowiedz
  7. elon

    sekurak ja was lubię, ale tytuł jak z wp, gdzie tu hacking ? …. a bociana zjedli

    Odpowiedz
  8. Sławek

    „Miłośnicy przyrody”.
    Gdybym był miłośnikiem „miłośników przyrody” wsadziłbym im te urządzenia w 4 litery i kazał biegać po okolicy rysując wzorki na mapach.

    Odpowiedz

Odpowiedz