Pegasus atakował użytkowników WhatsApp-a, a teraz okazuje się że Facebook chciał kupić Pegasusa, a przynajmniej jego fragment

05 kwietnia 2020, 21:42 | W biegu | komentarzy 5
: oglądaj sekurakowe live-streamy o bezpieczeństwie IT.

Pamiętacie o podatności we WhatsAppie, na którą został przygotowany exploit w Pegasusie? Po wyjściu na świat tematu, Facebook wytoczył firmie NSO (tworzącej Pegasusa) pozew sądowy. Obecnie jednak okazuje się, że w 2017 roku Facebook zgłosił się do NSO żeby zakupić pewien fragment Pegasusa. Po co? Żeby lepiej „monitorować” użytkowników iPhoneów (jednocześnie nie miał tego typu problemów z użytkownikami Androida):

The Facebook representatives also stated that Facebook wanted to use purported capabilities of Pegasus to monitor users on Apple devices and were willing to pay for the ability to monitor Onavo Protect users.

Sam Onavo Project też nie miał zbyt dobrej sławy. Ten „VPN” użyty był do szpiegowania użytkowników. Zresztą sam Apple wyrzucił aplikację z App store-a, a sam projekt obecnie jest martwy.

Jak widać walka o rząd elektronicznych dusz się zaostrza. Warto wziąć w dłoń popcorn i obserwować? Czy raczej warto bardziej intensywnie zastanawiać się jak sukcesywnie ograniczać dostęp do naszych danych?

–ms

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. Odpowiedz
  2. TAO

    Niedługo nadejdzie czas że będą się modlić o spokojny dzień, te „szpiegowanie” im bokiem wyjdzie. Kto myślący używa takiego dziadostwa skoro wiadomo że są skorumpowani przez „rząd” i nie pozwolą czuć się wolnym, możesz być nawet Bogiem a oni i tak zrobią wszystko by zniewolić i sterować ale halo nie wszyscy są bezmózgami nie pozwolą na takie praktyki. Chyba chcą kolejną przegraną wojne do kolekcji. Zresztą kto wie co robić to pekasus nic im nie da.

    #DeleteTheFacebook

    Odpowiedz
  3. Tony Hałk

    Próbowałem i niestety presja tłumu wygrała – wszyscy znajomi z tego korzystają.
    Póki coś na prawde spektakularnie sie nie wywali, większość ludzi będzie wychodzić z założenia, że nie mają nic do ukrycia.

    Odpowiedz
    • egon

      Dlatego tych, co wychodzą z założenia, że nie mają nic do ukrycia zawsze proszę o pokazanie odblokowanego (albo i nie) smartfonu. W stu procentach przypadków napotykam opór i stwierdzenie, że to przecież jest prywatne urządzenie i nikt w nim nie będzie grzebał. Wtedy zaczyna się dyskusja nt. „nie mam nic do ukrycia” Zabawa jest przednia ;)

      Odpowiedz

Odpowiedz