Microsoft odradza własnego antywirusa?

07 października 2013, 01:35 | Aktualności | komentarzy 31
: zin o bezpieczeństwie - pobierz w pdf/epub/mobi.

Microsoft Security Essentials, czyli popularne bezpłatne oprogramowanie antywirusowe Microsoftu, od czasu swej premiery cieszy się sporą popularnością. Niegdyś MSE przodował nawet w rankingach skuteczności antywirusów, dziś jednak okupuje ostatnie pozycje, a sam Microsoft zachęcił właśnie do stosowania antywirusów firm trzecich…

Bezpłatny antywirus Microsoftu zadebiutował 29. września 2009 roku. Security Essentials (obecnie znany również jako Windows Defender w przypadku Windows 8) już na samym początku zebrał wiele pozytywnych recenzji, a co było najbardziej zaskakujące – tuż po swej premierze MSE przodował w rankingach skuteczności tego typu rozwiązań!

Trzeba przyznać, że szczególnie dla domowych użytkowników systemów Windows, MSE zapewniał wystarczający stopień ochrony antywirusowej, a przy tym w stosunku do rozwiązań konkurencyjnych w minimalnym stopniu zużywał systemowe zasoby. W takiej sytuacji płacenie za rozwiązania firm trzecich wydawało się po prostu zbędne.

Microsoft Security Essentials w akcji

Microsoft Security Essentials w akcji

Niestety, sytuacja zaczęła się powoli zmieniać. W kolejnych latach wyniki MSE w analogicznych testach skuteczności zaczęły gwałtownie spadać. W rankingu z tego roku Security Essentials otrzymał najniższe możliwe noty w kategorii skuteczności ochrony, zajmując tym samym ostatnie miejsce w całym zestawieniu!

Początkowo Microsoft tłumaczył się tym, że powyższe testy nie są miarodajne, a inżynierowie rozwijający MSE starają się przede wszystkim unikać niebezpiecznych w przypadku tego rodzaju oprogramowania wykryć fałszywych oraz skupiają się tylko na realnych atakach.

Pomimo tego, że na stronie pobierania Microsoft nadal chwili się tym, że antywirus z Redmond „działa niezauważalnie i skutecznie” to jednak przedstawiciele firmy zaczęli już oficjalnie mówić coś zupełnie innego…

Holly Stewart, która pełni rolę managera programu Microsoft Malware Protection Center, w dość zaskakującym wywiadzie przyznała właśnie, że MSE ma obecnie zapewniać tylko podstawowy poziom bezpieczeństwa i w celu osiągnięcia lepszej ochrony należy korzystać z rozwiązań antywirusowych firm trzecich.

MSE -- niegdyś najskuteczniejszy, obecnie ostatni w całym rankingu

MSE — niegdyś najskuteczniejszy, obecnie ostatni w całym rankingu

Zgodnie ze wspomnianą deklaracją przedstawicielki giganta, wynika to ze zmiany strategii, która obecnia ma polegać przede wszystkim na wykrywaniu najważniejszych w danym momencie zagrożeń oraz szerokiej współpracy z innymi producentami rozwiązań zabezpieczających.

Warto więc zdawać sobie sprawę, że bardzo skuteczny niegdyś Microsoft Security Essentials zgodnie z nowym podejściem Microsoftu jest już obecnie rozwijany wyłącznie jako podstawowy mechanizm ochronny, a sam producent właściwie nie poleca już wyłącznego polegania na jego możliwościach…

– Wojciech Smol, (wojciech.smol<at>sekurak.pl)

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. Jurek

    Baaardzo mnie ta wiadomość zasmuciła. Przyznam, że nie sprawdzałem rankingów i od bardzo dawna zadowolony z MSE nie zmieniałęm (myśląc, że jest całkiem niezły i co widoczne działający na prawdę w tle). Zapewne trzeba się będzie przerzucić na Avast.
    Nie bardzo tylko rozumiem, dlaczego M$ mając tak dobry produkt tak go zinszczył :(

    Odpowiedz
  2. Radek

    Ja nigdy nie rozumiałem dlaczego w ogóle wypuścili antywirusa darmowego także dla firm.

    Radek

    Odpowiedz
  3. Michał

    Dla mnie to wygląda tak, jakby MS specjalnie ubijał swój produkt. Może producenci dużych antywirusów zaczęli naciskać na MS, może sam Microsoft stwierdził, że niepotrzebnie wydają kasę na produkt, z którego nikt nie zarabia poza użytkownikami.

    Odpowiedz
    • Może wnioskują tak: wybiją firmy AV a później sami nie podołają skutecznej ochronie, a przynajmniej wszystkie zarzuty spadną na nich i znowu M$ będzie zły ;)

      Odpowiedz
  4. józek

    M$ jeszcze nie doszedł do tego, że „co jest do wszystkiego to jest do niczego”? Antywirusy, systemy operacyjne, gry, sterowniki, sterowniki mobilne, telefony, tablety, urządzenia peryferyjne, miliony aktualizacji, biosy, konsole, wyszukiwarki, serwisy społecznościowe. I wszystko jest bardzo ŚREDNIEJ jakości. Głupcy się niczego nie nauczyli po pomyłkach IBMu i za niedługo czeka ich ten sam los, jeżeli tylko Xbox One nie przyniesie oczekiwanych zysków, bo Windows 8 już okazał się porażką konsumencką (ile to było, 8% rynku?), tak samo jak Surface. Jeszcze trochę.

    Swoją drogą, z miłą chęcią zobaczył bym znowu IBM na szczycie. Połączenie ich obecnej technologii hardwarowej z dobrym softwarem byłoby warte niejednego grzechu :))

    Odpowiedz
  5. MateuszM

    Mogę tylko spekulować ale moim zdaniem zniszczenie *darmowego* Security Essentials wpisuje się w szerszą politykę współpracy MS z firmami tworzącymi zabezpieczenia.

    Na darmowym pakiecie nie zarabiał ani MS ani inne zacne firmy dostarczające oprogramowanie antywirusowe, więc projekt „wygaszono”. Wizerunkowo lepiej wygląda śmierć naturalna z powodu niskiej jakości niż ogłoszenie przez firmę zamknięcia odnoszącego sukcesy projektu.

    Może zbyt śmiała teoria ale o cóż może chodzić innego korporacji MS jak nie o pieniądze?

    Odpowiedz
  6. Radek

    > M$ jeszcze nie doszedł do tego, że “co jest do
    > wszystkiego to jest do niczego”?

    Bzdura.
    Googlowi to powiedz – poczta, kalendarz, Picasa, wyszukiwarka, przeglądarka, komunikator, portal społecznościowy, system operacyjny na komórki i tablety, YouTube, usługi hostingowe, reklama i masa innych.

    Radek

    Odpowiedz
  7. Radek

    @MateuszM

    > Mogę tylko spekulować ale moim zdaniem zniszczenie
    > *darmowego* Security Essentials wpisuje się w szerszą politykę
    > współpracy MS z firmami tworzącymi zabezpieczenia.

    Tylko po co go w ogóle wydali?

    Radek

    Odpowiedz
  8. józek

    @Radek

    Mam się zacząć śmiać już teraz czy dopiero za chwile?
    – YouTube zostało kupione przez Google
    – Picasa została kupiona przez Google + zintegrowano to z jakimś popularnym systemem blogowym
    – Android, pierwotnie Android Inc. został zakupiony razem z firmą przez Google
    – komunikator, Gizmo, został kupiony przez Google

    Autorskimi tworami firmy Google są:
    1. wyszukiwarka
    2. portal społecznościowy Google+ (całkowita porażka, nieudana kopia facebooka)
    3. Gmail
    4. aplikacje Google typu maps.google czy translate.google
    5. system partnerski i zaawansowany model reklamowy

    I to na tyle, wszystkie inne usługi i aplikacje, Google zakupiło razem z całymi firmami, a transakcje często przekraczały 1mld $. Dodatkowo działalność Google nie wykracza (prócz aplikacji Chrome) poza strefę internetu.

    Microsoft natomiast, wszystkie aplikacje tworzy samodzielnie, używając swoich inżynierów i programistów, skupiając swoją działalność na Hardware (Surface, Xbox i osprzęt typu SideWinter), Software (Windows, Office, Defender, .NET Framework, DirectX, Internet Explorer itd.) oraz dział Internetowy (bing.com, msn.com – połączenie serwisu informacyjnego, poczty i społecznościówki, więcej niestety nie znam, bo nie korzystałem i nie zamierzam korzystać z żadnej usługi Microsoftu). Microsoft również kupuje inne firmy, ale nie w aż takiej skali jak Google. Przykładowo – MS kupił ostatnio Skype’a.

    Niewiedza ah ta niewiedza, królowa ziemi. ;)

    Odpowiedz
  9. Radek

    @józek
    Tak, już możesz zacząć się śmiać, dzięki że pytasz.

    Akurat niczego odkrywczego nie napisałeś, nie jest dla nikogo zaskoczeniem, że wielkie firmy bardzo często kupują małe mające jakiś fajny produkt i Microsoft ani Google nie jest wyjątkiem. Ważny jest efekt i zarobek, a tutaj już od wielu rzeczy to zależy, sam super produkt niczego nie gwarantuje. To, że „Microsoft natomiast, wszystkie aplikacje tworzy samodzielnie” też jest bzdurą.
    O Sysinternals słyszałeś? O Nokii? O Skype wspomniałeś ale do tezy nie pasuje więc „nie w takiej skali”, jasne, popierdółka taka mała. (-:
    Każda firma ma na na celu maksymalny zysk, a nie dobro klienta. Niektóre po prostu doją nas w rękawiczkach, niektóre bez.

    > „Niewiedza ah ta niewiedza, królowa ziemi. ;)”

    Uwielbiam takie wioskowe mądrości.

    Radek

    Odpowiedz
  10. Siudzix

    Cholera. Nie tak dawno formatowałem laptopa i przerzuciłem się z Avasta na MSE. Laptop zaczął się uruchamiać o niebo szybciej… Na cóż przyjdzie mi tym razem się przenosić?

    Odpowiedz
  11. józek

    @Radek

    No to jedziem.
    1. Nie neguję faktu, że firmy kupują inne firmy, wystarczająco to podkreśliłem.
    2. Stwierdziłem, że Microsoft tworzy samodzielnie NIEPORÓWNYWALNIE większą ilość aplikacji, usług i sprzętu od Google, co podałem w przykładach (nawet byłem łaskaw ci wymienić) i stwierdziłem też, że działają w zdecydowanie większej ilości rynków niż Google.
    3. „O Skype wspomniałeś ale do tezy nie pasuje więc “nie w takiej skali”, jasne, popierdółka taka mała.” nie chodziło o skalę w postaci kupowanych firm i ich znaczeniu, ale o stosunek od firm kupowanych i wprowadzanych usług/aplikacji. Coś w stylu, Windows został stworzony przez Microsoft/Android został kupiony przez Google, msn.com został stworzony przez Microsoft/Youtube został kupiony przez Google, Microsoft kupił Skype/Google kupiło Gizmo itd. itp. dalej idąc Nokia, to próba wprowadzenia Windows 8 na rynek mobile i zwiększenie zapotrzebowania, bo Sony/HTC/Somsung olali Windowsa i pozostali przy Androidzie, a sama Nokia leci w swoich akcjach na łeb na szyję. Sisinternal? Siedzę na Windowsowskim środowisku już 20 lat, skoro nie słyszałem, to znaczy, że jest to jakaś kolejna wtopa M$ i nawet nie chce mi się jej szukać.
    4. Całość miała potwierdzić tezę „co jest do wszystkiego to jest do niczego”. I dowody też na to podałem wyżej – większe zróżnicowanie rynku w przypadku Microsoftu, większa „twórczość własna”, słabsza jakoś produktów końcowych (Google ma lepsze produkty niż Microsoft, bez dwóch zdań).

    Załapałeś w swoim pierwszym poście same faile nie wiedząc jakie aplikacje Google stworzyło, a jakie kupiło (wypisałeś własnie te drugie). Nie chce mi się już nawet tłumaczyć, że stworzenie koncernu posiadającego kilkadziesiąt firm pod sobą z czego każda dostarcza inny pakiet do całości produktu nie jest związane z postawioną tezą, jeśli zachowałeś resztki inteligencji zrozumiesz to sam.

    Odpowiedz
  12. MateuszM

    józek i Radek, wasza wymiana zdań jest fascynująca aczkolwiek momentami chyba zbyt emocjonalna i osobista. Po wycięciu wszelkich zarzutów i innych przytyków zaczyna się robić profesjonalnie.

    Co do meritum: wszystkie duże firmy zaczynają prędzej czy później kupować mniejsze aby rozszerzyć swoją ofertę. Nie ma sensu od nowa wymyślać czegoś co już funkcjonuje na rynku i jest szeroko stosowane (np. Skype). Co do polityki MS i Google nie rozstrzygam. która jest lepsza itp. (od tego są wyniki finansowe). Trzeba pamiętać, że nie wszystkie decyzje biznesowe są trafione i nie wszystko co było (wydawało się być) słuszne kilka lat temu dzisiaj też jest właściwe. Wiele produktów, szczególnie w branży IT okazuje się pudłem. Mądre firmy potrafią się zreflektować zanim zbankrutują. Dołóżmy jeszcze do tego chore amerykańskie prawo patentowe a polityka wielkich koncernów zaczyna być zrozumiała.

    Odnośnie stawiania w opozycji maksymalizacji zysku przez firmy oraz dobra klienta to muszę stanowczo zaprotestować. Pomijam kwestię, że „dobro klienta” jest słowną wydmuszką i niewiele znaczy ale żadna firma nie jest w stanie czerpać zysku z niezadowolonych klientów na dłuższą metę. Niezadowolenie klienci zaczną się wykruszać a ta zła firma „nic z nich nie wydoi”.

    Odpowiedz
  13. józek

    @MateuszM

    Po prostu trzepie mnie w momencie kiedy ktoś mówi iż piszę bzdury, a sam błyszczy potężną niewiedzą. Tyle na ten temat :)

    Masz rację, wiele strzałów w IT to pudła, a M$ coraz częściej zaczyna je popełniać, powtarza się historia IBMu, tylko trochę wolniej. Upadek IBMu był dość gwałtowny. Google też popełnia błędy. Mam własną koncepcję na temat upadków kolosów – wewnętrzna biurokracja. Firmy tracą z biegiem czasu rachubę, przelicznik utraty gotówki. Wydają ogromne pieniądze na specyfikacje, opinie, badania rynkowe, projektowanie, poprawki, wydawanie zleceń i setki innych. Nie skupiają się na procesie produkcyjnym. Posłużę się przykładem – Google+ kosztowało firmę ponad 585 000 000$. Za pół miliona zielonych, otrzymaliśmy gorszą, strasznie niedopracowaną, bez własnej tożsamości kopię facebooka. To jakieś 1 500 000 000 zł. Osobiście znam polskich programistów i grafików, którzy cały projekt Google+ stworzyli by za 30 000 – 50 000 zł i to w maksimum 3 miesiące.

    Poza tym, kupienie Skypa przez Microsoft? Za 8 000 000 000$? 24 000 000 000zł? Wolałbym wydać 1000 razy mniej na stworzenie własnego komunikatora, połączył bym go z usługami MSN i wydał dodatkowe 50 000 000zł na reklamę. Przynajmniej by mi nie było szkoda gdyby się nie udało, bo dla M$ takie pieniądze są wręcz niezauważalne (phi, nie udało, żeby mieć pewność, że się uda wrzuciłbym go do Windows Update i włączył w standardowy pakiet Windowsa 7-8-8.1 oraz Windows Live! z wersją na konsole Xbox One). Zaoszczędził bym jakieś 7 900 000 000$. Zwykłym kolesiem z Polski jestem, a rozumowaniem prześcigam wielkie mózgi z zachodu, szach-mat M$.

    Odpowiedz
  14. Pemek

    @Radek, Józek, Mateusz.
    Miło się czyta co piszecie i jak polemizujecie. Od siebie dodam: „zerknijcie trochę bardziej wstecz historii”. Zarówno Google „wykupuje” (czytaj prowadzi biznes) jak i Microsoft w czasach swego odległego początku wykupił kilka „niezłych produktów”. Jakoś musiał zaistnieć na rynku (czytaj system DOS). Sam zaczął produkować dopiero gdy się rozrósł i obrósł w piórka. Dziś może pochwalić się, że coś produkuje, ale początki to miał jak wielu potentatów rynku informatycznego – po prostu zerżnął czyjś pomysł za niewielkie pieniądze i sprzedawał jako autorskie rozwiązanie.
    To tyle, pozdrawiam wszystkich Czytelników. Pemek

    Odpowiedz
  15. Przemek

    A może przestraszyli się komunistów z UE i woleli olać sprawę niż zarobić koleją karę?

    Odpowiedz
  16. Radek

    @MateuszM
    > józek i Radek, wasza wymiana zdań jest fascynująca aczkolwiek
    > momentami chyba zbyt emocjonalna i osobista. Po wycięciu wszelkich
    > zarzutów i innych przytyków zaczyna się robić profesjonalnie.

    Ja już skończyłem, szkoda klawiatury. Po czymś takim nie mam już pytań:

    > Siedzę na Windowsowskim środowisku już 20 lat,
    > skoro nie słyszałem, to znaczy, że jest to jakaś
    > kolejna wtopa M$ i nawet nie chce mi się jej szukać.

    (-:

    Radek

    Odpowiedz
  17. Radek

    @Pemek

    Jest dokładnie tak jak piszesz.
    Po prostu rynek i wielkie firmy.

    Odpowiedz
  18. Radek

    @MateuszM

    > Odnośnie stawiania w opozycji maksymalizacji zysku przez firmy
    > oraz dobra klienta to muszę stanowczo zaprotestować.
    > Pomijam kwestię, że “dobro klienta” jest słowną wydmuszką
    > i niewiele znaczy ale żadna firma nie jest w stanie czerpać
    > zysku z niezadowolonych klientów na dłuższą metę
    > Niezadowolenie klienci zaczną się wykruszać a ta zła
    > firma “nic z nich nie wydoi”.

    Zgadza się.
    Mądry zarządzający firmą wie, że lepiej owce regularnie strzyc
    latami niż zarżnąć od razu dla szybkiego dużego zysku.
    Więc nawet jeżeli ktoś dopieszcza klienta na różne sposoby to nie dlatego że go lubi tylko żeby z niego ciągnąć pieniądze jak najdłużej. (-:

    Tylko, że to niespecjalnie działa w przypadku monopolu – zobacz choćby co zrobił Microsoft z ceną Office. Nie da się już kupić starszej wersji (chyba że jakieś resztki komuś zostały w magazynach), a nowa kosztuje ponad 900 zł. I ludzie to i tak kupią bo muszą (firmy, administracja państwowa, korporacje).

    Odpowiedz
  19. józek

    @Radek

    Office 365 Business Premium zawierający w sobie więcej niż Professional, 600zł/rok instalacja na 5 maszyn co daje 120zł na jedną maszynę. Z tego co pamiętam, Office 2010 Home & Business, przez 2 lata od premiery był w cenie 1200zł za instalację na jednym komputerze dożywotnio (licencja na rok kosztowała 700zł), a jest to właśnie odpowiednik tego, co podałem wyżej. Jak już mówiłem, gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele. Poza tym, starszych pakietów nie kupisz wyłącznie na stronie MS, z dostępnością nie ma żadnego problemu:
    http://www.skapiec.pl/site/cat/3001/comp/1237852

    Ty tak serio z tym Sysinternals? Z plikami diagnostycznymi Windowsa/backupami portable przez internet? Super ważna, wielka, świetna inwestycja? Windowsa się naprawia przez DOSa, w każdym wydaniu oraz sytuacji i większość z udostępnionych tam aplikacji, jest standardowo włączona do pakietu każdego Windowsa. http://live.sysinternals.com/
    DEFRAG.EXE, no nie, co ja bez tego pocznę?!
    Wniosek: Sysinternals jest niezbędne w przypadku, gdy przed monitorem siedzi głupia blondynka i wywali do kosza pół systemu. Wytłumaczyłem sobie sam, dlaczego o tym nigdy nie słyszałem – nie potrzebowałem. 20 lat na środowisku Windowsa, bo mój tato przywiózł pewnego razu uszkodzonego komputerka z MS-DOS 5.0 chyba w 1995 roku, a jako że jest elektronikiem, naprawił go i tak oto pod koniec podstawówki zacząłem się bawić z Windowsem na komputerze, który leżał zaraz obok Amigi 1200, to były czasy :)

    @Pemek

    „zerżnął czyjś pomysł za niewielkie pieniądze i sprzedawał jako autorskie rozwiązanie.”

    Tak się zarabia, kwestia jest tylko taka, czy ktoś więcej kupuje czy ktoś więcej wymyśla samemu, ilość rynków, rodzaj konsumentów etc. itp. itd.

    Odpowiedz
  20. ased

    @józek
    Niestety piszesz nie znając chyba do końca tematu, żaden rozsądnie myślący człowiek nie wziąłby się za taką robotę za 30-50 tys. zł. Rozumiem, że dla Ciebie to ogromne pieniądze, jednak realna praca którą trzeba włożyć w przygotowanie takiego serwisu jest ogromna, i nie są to 3 miesiące, bo nie wierzę, że ktokolwiek byłby w stanie stworzyć + parokrotnie puścić na uat cokolwiek w tym czasie. Pomijając fakt optymalizacji czy chociażby odpowiedniego zabezpieczenia, żeby audytorzy nie zjedli cie za kod. Co do kupowania – patenty. Dlatego lepiej kupić firmę niż zrobić samemu i płacić licencję.

    Odpowiedz
  21. Radek

    @ased
    Daj spokój, przecież widzisz że ze znawcą każdego tematu rozmawiasz. (-:

    Odpowiedz
  22. ased

    @Radek
    True, true, nadawałby się na stanowisko kierownicze lub dyrektorskie z taką postawą, bo do typowo specjalistycznego… ;)

    Odpowiedz
  23. józek

    Widzę, że w liceach macie już darmowe WiFi ;)

    @ased

    Problem z polskimi programistami wygląda tak, że „wyżej srają niż dupę mają”, dlatego jak jakiemuś programiście z GoldenLine powiesz, „hej jestem zerem, zróbmy kopię G+ za 30 000” to cię wyśmieje i dalej będzie robił masowo swoje żałosne projekciki po 300zł sztuka. Ale jeżeli już masz znajomych, z którymi pracowałeś i wiesz co potrafią, 30 000zł jest kwotą wyborną i dla nich i dla mnie (uwierz, siedzenie po 6 godzin dzień w dzień, pisząc jedno i to samo, staje się nudne, czasami warto mieć odskocznie i popisać na jakieś stronę komentarze ;). Poza tym, w momencie gdy robisz projekt taki jak G+, to twórców początkowych zatrudniasz, żeby cały czas optymalizowali i udoskonalali kod. Więc nie dość, że ktoś zarobi 30 000zł to jeszcze dostanie ciepłą posadkę 3500zł/miesiąc (na początek of course, z G+ zarobki zwykłego programisty podskoczą w pół roku do 10k+/mc).

    Audyty? Optymalizacja? Przygotowanie? Synonimy biurokracji, bo jest to całkowicie nie potrzebne. Robisz specyfikacje, dokładną, strona po podstronie, z grafikami tworzysz prototypowe modele. Zajmie to tydzień, tydzień z hakiem. Gdy nasz szef doszedł do podobnych wniosków (tworzyliśmy oprogramowanie zarządzania działami produkcji i podobnych – fabryki, hurtownie, dostawcy, etc.), zwolnił 70% załogi programistów, testerów, analityków i niemalże całą obsługę (z chłopcami na posyłki po kawę włącznie), co pozwoliło mu zwiększyć dochody o kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie i podniósł nam dwukrotnie wypłaty. Kiedy już masz portal, robisz to co nasza-klasa.pl, wrzucasz przerobionego Extreme-Fusion do sieci i w 5 miesięcy zarabiasz 30k za tydzień reklamy na głównej, opłacając dwóch programistów robiących na cały etat, by zmieniali kod. Błędy i cała reszta, w przypadku modelu zarobkowego, to bardzo, bardzo odległa kwestia.

    Polecam ci się zatrudnić w jakiejś korporacji, Google zatrudnia stażystów, za śmieszne pieniądze, ale czegoś byś się w końcu nauczył.

    Patenty? Jesteśmy w świecie programistów na Boga! Patent w naszym wypadku to nazwa, kod i mechanika. Nazwę można zawsze dać inną, kod można napisać na miliony sposobów, jedynie z mechaniką może być problem, bo wielu rzeczy po prostu nie da się zrobić by działało innymi schematami. Tyle. I nie mówię tu po prostu o kopiowaniu kropka w kropkę aplikacji, jak swego czasu zrobił Microsoft i udawał, że to jego, tylko o napisaniu niezależnej aplikacji o podobnym działaniu.

    To tak jak z otrzymaniem wezwania do zapłaty z komornikiem za zaległy rachunek na 30 groszy. Urząd musi zatrudnić minimum jedną kobietę, która musi napisać wezwanie (3500zł), musi ten list wysłać poleconym (5zł), musi zatrudnić komornika (za 3500zł), kupić mu auto (za 30 000zł). Zabranie siłą 30 groszy kosztuje 37 005zł. Pomijam już fakt, że komornik z reguły się bez policji nie rusza, interwencja policji do dodatkowe darmowe 350zł dla urzędu. Łapiesz porównaniu, czy nie bardzo?

    @Radek

    Skończ waść wstydu oszczędź. Możesz mnie zagiąć na prawie, medycynie, ekonomii, filozofii, historii, wiedzy o społeczeństwie, chemii, fizyce, fizyce kwantowej czy matematykach wszelkiego rodzaju (czy co tam jeszcze w liceum macie), ale nie zagniesz mnie na temat informatyki, informatyki o której się uczę i związałem zawodowo już od kilkunastu lat, a jest to moją pasją odkąd byłem z mamą na otwarciu siedziby IBMu w Warszawie (wieczorny bankiet, moja mama była zatrudniona jako analityk algorytmiki układów i IBM zrobił sobie „rodzinny” wieczorek zapoznawczy) :)

    Odpowiedz
  24. ased

    @józek
    Tak się składa, że pracuję dla jednej z większych korporacji na rynku IT wykonującym projekty dla instytucji finansowych, niestety widzę, że to u Ciebie jest problem z wiedzą, nie mówiąc, że nie masz pojęcia o procedurach wdrożeniowych. Z mojej strony EOT

    Odpowiedz
  25. józek

    Boże Święty, czy ty POTRAFISZ CZYTAĆ? Ja nie mówię jak wyglądają procedury, tylko że w 99% przypadków są niepotrzebne i służą jedynie nawarstwianiu biurokracji. Nie interesuje mnie jak to wygląda w twojej firemce i w dupie mam jak to wygląda we wszystkich innych firmach, deal with it. Stwierdzam fakt, poparty własnymi doświadczeniami i obserwacjami rynku. Jak masz inne zdanie, to może spotkamy się na jakimś meetingu organizowanym przez sekuraka (od razu mówię, że rozwalę Wam program imprezy drodzy Panowie z securitum, bo zachce mi się nauczyć młodziaków tego i owego – keep calm just science), pal licho, że nie chce zdradzać swojej tożsamości, dobro narodu programistycznego tego wymaga. Porównamy tę „wiedzę” i umiejętności, zapraszam też twojego kierownika/pracodawcę. Radzia też zapraszam, będzie śmiesznie :)

    Odpowiedz
  26. Radek

    @ased
    Zostaw, zostaw, tego świata nie da się już uratować. (-:

    Odpowiedz
  27. Snake

    Imo jedynym powodem jest głupie prawo. Jak było z IE? „Monopol, to nie może być!!”. Co potem zrobią? Będą musieli każdego antywirusa pieścić czy go nie chcesz zainstalować.

    Odpowiedz
  28. Frode

    Gryzmolicie Hipolity a ja … no cóż …. dalej nie wiem co z tym Microsoft Security Essentials.
    – Instalować, czy nie?

    Odpowiedz
  29. Frode

    A chodziło mi tylko o, bezpieczeństwo mojego konta bankowego

    Odpowiedz
  30. Frode:
    Zaraz pod pierwszym obrazkiem w artykule zaczyna się tekst, który bardzo dobrze wyjaśnia sytuację. Myślę, że spokojnie ci wystarczy do podjęcia decyzji.

    Odpowiedz

Odpowiedz