Decyzja UOKiK: Netia naruszyła art. 172 prawa telekomunikacyjnego – spamowała ludzi niezamówionymi telefonami

06 lipca 2019, 10:26 | W biegu | komentarzy 13
: oglądaj sekurakowe live-streamy o bezpieczeństwie IT.

Światełko w tunelu, mogące w końcu doprowadzić do skutecznego pozbycia się spamu telefonicznego:

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgłaszały się osoby, które skarżyły się na niechciane telefony od operatora telekomunikacyjnego – Netii. Urząd przeanalizował zgłoszenia od konsumentów i rozmowy sprzedażowe, które prowadzili z nimi konsultanci. Wynikało z nich, że Netia dzwoniła z propozycją zawarcia umowy, mimo że nie miała zgód abonentów na kontakt w celach marketingu bezpośredniego. Jest to niezgodne z prawem telekomunikacyjnym.

O co chodzi z prawem telekomunikacyjnym (większość osób w takich przypadkach często zasłania się RODO) ? Otóż mamy art 172. który mówi:

Zakazane jest używanie telekomunikacyjnych urządzeń końcowych i automatycznych systemów wywołujących dla celów marketingu bezpośredniego, chyba że abonent lub użytkownik końcowy uprzednio wyraził na to zgodę.

Czyli nie tylko zabronione są tzw. robo calls, ale i zwykłe telefony marketingowe, na które nie została wyrażona zgoda. Warto podkreślić, że niektórzy idą w interpretacjach nieco dalej i jako telekomunikacyjne urządzenie końcowe traktują np. komputer (co oznacza, że klasyczny spam mailowy podpadałby pod art 172.).

Wracając do sedna – co to oznacza dla Netii? Jak czytamy:

Netia uniknęła kary finansowej, ponieważ zobowiązała się do zmiany zasad współpracy z partnerami.

Operator zadeklarował poprawę procedur, ma zamieścić też ogłoszenia w prasie oraz przyznać rekompensaty poszkodowanym grupom osób (konkretne rekompensaty zostały wskazane w decyzji Urzędu).

–ms

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. sfgre

    czy jak bank do mnie dzwoni w celu sprzedania kredytu to moge go podac do sądu?

    Odpowiedz
    • wk

      @sfgre

      Tylko najpierw sprawdź, czy w Twojej umowie z bankiem nie są zaznaczone zgody marketingowe (w 95% przypadków są, żeby nie były, trzeba je było swego czasu jawnie wykreślić).

      Odpowiedz
  2. zero one

    Ogólnie w materii marketingu i okolic czy też raczej traktowania klientów/użytkowników niczym bydło trzeba by było się zająć.

    Zacznijmy od „NIELIMITOWANEGO INTERNETU” który to wielkimi wołami oferują np. dostawcy GSM itp. Przecież to jawne kłamstwo czy też manipulacja. Wszak jest limit transferu do iluś GB a później szybkość drastycznie spada. Czyli limit jest. Jak coś bez limitu może mieć limit? Oczywiście nie mam wątpliwości iż odwiedzający Sekuraka świetnie zdają sobie z tego sprawę lecz chodzi o przeciętnego człowieka. Coś reklamowane jako nielimitowane to nie może mieć limitu. TO OSZUSTWO!

    Inna sprawa dlaczego firmy pozwalają sobie przedłużać np. umowę z automatu jeśli użytkownik nie wyrazi chęci nieprzedłużenia jej? Dlaczego automatycznie jest na korzyść dużej firmy a nie przeciętnego Kowalskiego?

    Wszystko to ukazuje kto tak naprawdę jest tzw. suwerenem w takiej Polsce. Nie Jan Kowalski np. tylko „Bajermistrz c. o.”

    To tylko takie przykłady. Podobne sprawy mają miejsce jeśli idzie o limity promieniowania czy jakość żywności. Wszystko wyśrubowane na niekorzyść Polaków.

    Gnojki od marketingu pozwalają sobie stanowczo na zbyt wiele. Chciałbym tylko wspomnieć że o dziwadle zwanym marketingiem warto sobie poczytać. Z jego pochodzeniem, kto, kiedy opracowywał podobne metody i w jakim celu. Toż to działania jawnie „wojenne” i manipulacyjne być miały. Obecnie stosuje się je nawet NA DZIECIACH. Na dzieciach! Istotach bez wytworzonego zmysłu krytycznego. Może komuś się wydawać że przesadzam. Dla mnie jednak traktowanie dzieci w ten sposób to zbrodnia. Traktujący zaś niewiele się różnią od molestujących dzieci.

    Odpowiedz
    • wk

      @zero one

      >Wszystko to ukazuje kto tak naprawdę jest tzw. suwerenem w takiej Polsce. Nie Jan Kowalski np. tylko „Bajermistrz c. o.”

      W pełni się z tym zgadzam. Oszustwo marketingowe jest na porządku dziennym i organizuje nam świat. Zarówno jeśli mu się poddajemy, jak jeśli walczymy by się nie poddać. W pierwszym przypadku dokonujemy zmanipulowanych niekorzystnych wyborów, w drugim przypadku przestajemy ufać komukolwiek (co dość utrudnia budowanie konstruktywnych relacji).

      Mnie najbardziej złości, że do tych akwizytorskich call center „zatrudniają” (w cudzysłowiu, bo często na śmieciówkach) ludzi w trudnej sytuacji życiowej i demoralizują ich, ucząc oszukiwać przez telefon. To w dłuższej perspektywie niszczy im życie.
      Znam niejedną taką osobę, wyróżniłbym trzy główne kategorie: P (jak poacher) – najczęściej młody człowiek u progu życia zawodowego, S (jak sufferer) – najczęściej kobieta po przejściach próbująca stanąć na swoje nogi. Po pracy w takiej instytucji kategoria P skłonna jest uważać, że wszyscy oszukują, więc i im wolno (a wręcz muszą, by przeżyć) – stają się kłusownikami, kategoria S z kolei, że wszyscy oszukują, więc nie ma szans się przed tym obronić – utrwalają w sobie rolę ofiary.
      Na szczęście część osób, nazwę ich kategorią W (jak warrior), sama rezygnuje gdy uzmysławia sobie, że wymaga się od nich oszukiwania – ci z kolei wykazują dużą podejrzliwość w dalszym życiu, no ale to może nie jest aż takie najgorsze w świecie zdominowanym przez kłusowników i ofiary ;)

      Odpowiedz
    • Przemek

      > Coś reklamowane jako nielimitowane to nie może mieć limitu. TO OSZUSTWO!

      Mylisz pojęcia – dostawcy usług mówią nie o limicie szybkości tylko o limicie danych, który powszechny był kiedyś – po przekroczeniu limitu transferu dalej możesz korzystać z internetu tylko wolniej. To że mogliby to wyszczególnić to inna sprawa, ale nie kłamią z faktem nielimitowanym internetem (dostępem do niego).

      > Inna sprawa dlaczego firmy pozwalają sobie przedłużać np. umowę z automatu jeśli użytkownik nie wyrazi chęci nieprzedłużenia jej?

      A co na to mówi twoja umowa? Wszystkie umowy jakie dotychczas zawarłem z dostawami telefonii (na przestrzeni kilkunastu lat) zawsze to regulowały, może zawierając umowę warto to sprawdzić albo przypilnować końca okresu? (ja tego pilnuję, dzwonię do różnych dostawców przed końcem by dostać najlepszą dla mnie ofertę)

      > Wszystko wyśrubowane na niekorzyść Polaków.
      Narodowość nie ma tu nic do rzeczy. Firmy nie są zainteresowane skąd jesteś tylko jak na tobie zarobić.

      W kwestii technik manipulacyjnych stosowanych na dzieciach, nie jest to obecnie – jest tak od dawien dawna. Śmiem nawet twierdzić że część wychowywania polega na manipulacji – np. słynne „bądź grzeczny albo przyjdzie pan i cie zabierze” etc.

      Odpowiedz
      • wk

        @Przemek

        >Narodowość nie ma tu nic do rzeczy. Firmy nie są zainteresowane skąd jesteś tylko jak na tobie zarobić.

        Narodowość nie, ale prawo danego państwa już tak. Zauważ, jak było z reklamami kredytów w PL. Kiedyś nie musiały zawierać info o RRSO, teraz muszą, ponieważ zmieniło się prawo.

        Analogicznie można prawnie wprowadzić wymóg podawania w reklamie ujednoliconego wskaźnika dla ofert dostawy Internetu. Jeśli nie, to na wzór ostrzeżenia z reklam leków (które też jest wymagane przez prawo), obowiązek krótkiego ostrzeżenia o zmniejszeniu szybkości po przekroczeniu określonego limitu danych.

        W umowach dostawy usługi telefonicznej stacjonarnej kilka lat temu został prawnie wprowadzony wymóg, by opłata abonamentowa gwarantowała pakiet darmowych minut. Wcześniej tak nie było.

        Kiedyś też marzył mi się całkowicie wolny rynek ;) Zwłaszcza że dobrze pamiętam czasy reformy Wilczka, i to było rzeczywiście coś :)
        Ale z wiekiem zacząłem widzieć, że tzw. wolna konkurencja nigdy nie jest całkowicie wolna, i dlatego mityczna „niewidzialna ręka rynku” w pewnych warunkach przestaje działać. Pojawiają się zmowy cenowe, lobbing ustaw, i inne wykorzystywanie przewagi startowej, która może wynikać z początkowego kapitału, z „pleców” (zarówno politycznych jak mafijnych) itd., co prowadzi do eliminacji słabszych podmiotów (choćby proponowały lepszy produkt / usługę), a w konsekwencji do monopolizacji. Nie jest tak, że przebijają się zawsze lepsi, a ci co się nie przebijają są zawsze gorsi. Mocni gracze nie oddają swoich pozycji bez walki, czasem bardzo brutalnej i przechodzącej w wymiar fizyczny. Jestem dość stary, więc miałem okazję obserwować te zjawiska już wiele razy. I widziałem też, co powoduje realne zmiany na korzyść konsumenta / użytkownika, nieco poprawiające jego sytuację wobec kontrowersyjnych praktyk rynkowych. Są to przemyślane zmiany prawne, typu tych wspomnianych przeze mnie na początku, dostarczające użytkownikowi narzędzi umożliwiających świadomy wybór.

        Zgadzam się z tym co piszesz, że pilnując się, użytkownik może się obronić przed większością typowych manipulacji. Ale znowu – z wiekiem widzę, jak wiele czasu indywidualne osoby muszą tracić na tę obronę, obniżając swoją produktywność. Jeśli da się przed niektórymi z manipulacyjnych praktyk obronić dużą grupę osób naraz, to jest to czysty zysk w roboczogodzinach, które można dzięki temu wykorzystać lepiej (czy to na konstruktywną pracę, czy nawet na piwko w miłym gronie).

        Odpowiedz
        • Przemek

          > Analogicznie można prawnie wprowadzić wymóg podawania w reklamie ujednoliconego wskaźnika dla ofert dostawy Internetu. Jeśli nie, to na wzór ostrzeżenia z reklam leków (które też jest wymagane przez prawo), obowiązek krótkiego ostrzeżenia o zmniejszeniu szybkości po przekroczeniu określonego limitu danych.

          Zgadzam się w 100% że można ustandaryzować ten obszar i że wiele rzeczy można poprawić, ale dalej nie uważam tego za oszustwo.

          Odpowiedz
        • gosc

          „wk” Pieknie napisane.

          Odpowiedz
      • zero one

        @Przemek:

        „Mylisz pojęcia – dostawcy usług mówią nie o limicie szybkości tylko o limicie danych, który powszechny był kiedyś – po przekroczeniu limitu transferu dalej możesz korzystać z internetu tylko wolniej. To że mogliby to wyszczególnić to inna sprawa, ale nie kłamią z faktem nielimitowanym internetem (dostępem do niego).”

        Niczego nie mylę. Konstrukt przekazu jest taki aby przekonać naiwnych iż będą bezlimitowi.

        A co na to mówi twoja umowa? Wszystkie umowy jakie dotychczas zawarłem z dostawami telefonii (na przestrzeni kilkunastu lat) zawsze to regulowały, może zawierając umowę warto to sprawdzić albo przypilnować końca okresu? (ja tego pilnuję, dzwonię do różnych dostawców przed końcem by dostać najlepszą dla mnie ofertę)

        To pilnuj nadal natomiast nie przymuszaj innych. Ogólnie wiadome jest iż żyjemy w epoce pośpiechu. Ogólnie wiadomo iż ludzie nie mają czasu czytać wnikliwie umów. Powszechnie wiadome jest iż większość nawet kiedy czyta nie do końca je rozumie. Powszechnie wiadome jest iż duzi gracze podczas tworzenia umów korzystają z różnych sztuczek aby człowieka omamić.
        Że ja to muszę tłumaczyć to doprawdy…smutne.

        Podobna sytuacja miała miejsce z implementowaniem w strony internetowe „lączki” z fejsbukiem. Wchodziło się na np. wp.pl a tam fejsbuk straszył iż tacy a tacy to polubili żeby dowiedzieć się więcej załóż konto. Wiesz co usłyszałem w opdopwiedzi na krzyk który podniosłem? Że mogę włączyć opcję wyświetlania tego g..na kiedy założę konto i zaznaczę stosowną opcję :-E Śmiać się czy płakać? Jeśli człowiek się na coś nie decyduje to dopóty dopóki się nie zdecyduje nie powinien być tym dręczony. Chcesz jeść to jesz a nie to nie. To naturalne i tak być powinno.

        „W kwestii technik manipulacyjnych stosowanych na dzieciach, nie jest to obecnie – jest tak od dawien dawna. Śmiem nawet twierdzić że część wychowywania polega na manipulacji – np. słynne „bądź grzeczny albo przyjdzie pan i cie zabierze” etc.”

        He he he. Dowcipniś z Ciebie. „Nie jest to obecne”. :-D JEST OBECNE i BĘDZIE OBECNE dlatego że się opłaca. Również dlatego że nikt za to kary nie wlepi szczególnie w niby-państwie. Nie tylko w stosunku do dzieci ale i do nas starych chłopów choćby kiedy chcemy kupić nowy samochód czy „PieCyk”.

        Co do wychowywania dzieci w ten sposób → „bądź grzeczny albo przyjdzie pan…” to jest to debilizm rodziców i go nie pochwalam. Natomiast porównanie jest…kiepskie.

        „Zgadzam się w 100% że można ustandaryzować ten obszar i że wiele rzeczy można poprawić, ale dalej nie uważam tego za oszustwo.”

        Twoja sprawa co uważasz i w co wierzysz. Możesz odróżniać manipulację, kłamstwo, powiedzenie nie całej prawdy, nie do końca prawdy, ćwierć prawdy, miksa prawdy i kłamstwa, fałszu i pół prawdy i co tam Tobie jeszcze przyjdzie do głowy. Manipulacja to oszustwo. To kłamstwo. I tyle. Zaś wynikiem końcowym ma być wpłynięcie na drugiego człowieka i osiągnięcie konkretnego celu. Ciekawe czy zrobiony w konia w wyniku końcowym, czy dla niego to wielka różnica że wtopił pieniądze i czuje się jak dureń ale to nie oszustwo a jeno manipulacja była powodem.

        Co to w ogóle za gadanie? To tak jak niegdyś Michnik wygrał sprawę w sądzie gdyż jego brata nazwano współpracownikiem a on był agentem czy coś w podobie. Ścierwo jest ścierwo ale prawniczym bełkotem można prawie wszystko. :-(

        „Analogicznie można prawnie wprowadzić wymóg podawania w reklamie ujednoliconego wskaźnika dla ofert dostawy Internetu. Jeśli nie, to na wzór ostrzeżenia z reklam leków (które też jest wymagane przez prawo), obowiązek krótkiego ostrzeżenia o zmniejszeniu szybkości po przekroczeniu określonego limitu danych.”

        Wszystko można tylko po co. Oferta ma być czytelna i żadnych tam szczegóły na stronie. Jak się komuś chce bajerować owieczki to odpowiedni organ powinien dawać po łapach dotkliwymi karami finansowymi. I jeszcze jedno za szkody spowodowane użytkowaniem danego sprzętu czy używania produktów jakichkolwiek spożywczych medycznych ma odpowiadać producent a nie państwo. Jak np. w przypadku szczepionek. Producent daje w łapę aby „prawodawca” zmuszał do stosowania produktu który częstokroć szkodzi tysiącom ludzi a później każdy obywatel tego państwa ma ponosić koszty utrzymywania jednostek niepełnosprawnych i ich najbliższej rodziny.
        Nie producent i urzędnik tylko każdy obywatel.
        Do czego to podobne?

        @wk
        „Narodowość nie ma tu nic do rzeczy. Firmy nie są zainteresowane skąd jesteś tylko jak na tobie zarobić. „

        Są bardzo zainteresowane tak jak poszerzeniem wiedzy o każdym z osobna.
        Dlaczego? Dlatego że znając nację można odpowiednio profilować ofertę.
        Reklama adresowana do obywatela Arabii Saudyjskiej będzie inne niż do Polaka czy Białorusina.

        Oczywiście ma to wszystko zostać odpowiednio zmiksowane w mojej ocenie. Wszystko dla naszego dobra. Jedna globalna bezbarwna masa, jedna wiara i jeden führer. Jednak na obecnym etapie jeszcze narodowość pewną rolę gra. Tak przynajmniej uważam.

        W Warszawie np. wciąż widać reklamy w języku ukraińskim. Ostatnia sprawa z Polakiem którego terroryzowano w IKEI że pyszczy po katolicku ukazała że we wspomnianej Arabii Saudyjskiej usunięto z katalogów kobiety. Czyli w AS można szanować przekonania miejscowej ludności ale „polaczków” to już trzeba tresować na „postępowych” antykatoli.

        Ogólnie zaś słusznie prawisz @wk ;-D

        Odpowiedz
    • gosc

      „zero one”
      1. „Okazja czyni zlodzieja” Moze dyskryminowac ludzi o nieuczciwych pogladach? Nadodatek niektorzy sa bezkarni, bo wykorzystuja innych do brudnej roboty.
      2. Jesli chodzi Ci o reklamy w masowych srodkach przekazu to zawsze mozesz zadzwonic i skrytykowac.
      Jesli cos przynosi wiekszy dochod to sam nie wiele zdzialasz, ale krytyka zawsze jakis efekt daje. Wiadomo krytyka kosztuje iles zl za minute polaczenia. No widzisz, to kosztuje. Ale ich te reklamy tez kosztuja. Jak sie nikt nie bedzie nabieral, to takie reklamy znikna.
      3. Przedluzanie umow bez podpisywania moze sie skonczyc tylko wtedy kiedy klienci sie oburza i przejda do konkurencji z lepszymi warunkami.
      4. Kupuj i jedz zdrowo. Przyslowiowy skapiec i tak kupi pierwsze lepsze lub pierwsze tansze lub wezmie kredyt nie martwiac sie odsetkami i ryzykiem. Wniosek wychowuj swoich bliskich.
      5. W szkole Ci dzieciaka traktuja jak niewolnika, bo tego oczekuje czesc rodzicow? Oni traktuja dziecko jako inwestycje ktory przedewszystkim ma zarabiac. Znajdz rodzicow takich jak ty i takze wplywaj na to jaka powinna byc szkola.
      6. O problemach mozna mowic sporo
      od bankowosci, po prawo, az po gospodarke, przyklad:
      https://www.youtube.com/watch?v=cMdTP3_-lMw

      Odpowiedz
    • gosc
      Odpowiedz
  3. QbaG

    Zgadzam się w 200%
    To jest wynikiem kolejnej formy kapitalizmu – korporacjonizm

    My jesteśmy tylko małymi trybikami które miesiąc w miesiąc maja płacić abonament – czyt. haracz

    Póki co jest na to mały sposób ,
    Zrezygnować z usług takiej firmy.
    Sieci komórkowe mają prepaid, wiec odchodzi sprawa dodatkowych opłat czy oszustw z których te firmy czerpią pośrednio korzyści.

    Odpowiedz
  4. zero one

    @gosc

    „1. „Okazja czyni zlodzieja” Moze dyskryminowac ludzi o nieuczciwych pogladach? Nadodatek niektorzy sa bezkarni, bo wykorzystuja innych do brudnej roboty.”

    Nie musimy na to przystawać.

    „2. Jesli chodzi Ci o reklamy w masowych srodkach przekazu to zawsze mozesz zadzwonic i skrytykowac.
    Jesli cos przynosi wiekszy dochod to sam nie wiele zdzialasz, ale krytyka zawsze jakis efekt daje. Wiadomo krytyka kosztuje iles zl za minute polaczenia. No widzisz, to kosztuje. Ale ich te reklamy tez kosztuja. Jak sie nikt nie bedzie nabieral, to takie reklamy znikna.”

    Wysoce wątpliwe. Tutaj pojedyncze osoby nie za wiele mogą. Poza tym ludzie są tak zmęczeni że wolą mieć święty spokój miast walczyć. Niestety nasz naród nie ma wprawy w bojkotach konsumenckich. :-(
    Reasumując zbiorowe działania, zbiorowe pozwy, masowe bojkoty. Bez urazy ale dzwonić to rynną o parapet – choć piszę to ze smutkiem.

    „3. Przedluzanie umow bez podpisywania moze sie skonczyc tylko wtedy kiedy klienci sie oburza i przejda do konkurencji z lepszymi warunkami.”

    jw.

    „4. Kupuj i jedz zdrowo. Przyslowiowy skapiec i tak kupi pierwsze lepsze lub pierwsze tansze lub wezmie kredyt nie martwiac sie odsetkami i ryzykiem. Wniosek wychowuj swoich bliskich.”

    Tylko kto tego Kowalskiego miał okazję nauczyć jaka jest różnica? Przecież w szkole uczą o UE i predyspozycjach tęczowego pana przebranego za panią. Czy takich podstaw nie powinno się uczyć w młodych latach. Podobnie jak czytania ze zrozumieniem pokrętnych umów czy czytania ze zrozumieniem składu produkty oraz rozumienia różnic budulcowych?
    Jak później ma się czelność wymagać aby człowiek sam się bronił? Obecnie to nawet często w domu rodzice nie mają czasu przekazać podstawowej wiedzy swoim dzieciom. :-(

    „5. W szkole Ci dzieciaka traktuja jak niewolnika, bo tego oczekuje czesc rodzicow? Oni traktuja dziecko jako inwestycje ktory przedewszystkim ma zarabiac. Znajdz rodzicow takich jak ty i takze wplywaj na to jaka powinna byc szkola.”

    W zasadzie temu służy powszechna edukacja. Wytwarzaniem nowych trybików niewolniczych. Żeby harowały na pasożytów z kast wyższych.

    „6. O problemach mozna mowic sporo”

    Można i trzeba mówić. Im więcej tym lepiej. Dlatego że jeśli z promila takich rozmów powstanie jakiś bunt i próba organizacji celem polepszenia jakości naszego istnienia to warto. ;-)

    Zaś sama podróż musi zacząć się od zrozumienia iż coś jest nie tak i nazwaniem tego. Inaczej błądzi się we mgle.

    Serdecznie pozdrawiam.

    Odpowiedz

Odpowiedz