Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!
AI bez lukru #40: Czy AI jest kobietą?
Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? 24 kwietnia startuje kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów z 70-procentową zniżką. Zapisuję się (sklep.securitum.pl/narzedziownik-ai-reloaded/nai70sekurak).
Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów ze zniżką. Możesz też dołączyć do edycji kwietniowej, wszystko w linku poniżej.
Dziś wyjątkowy odcinek. Nie dlatego, że zmieniamy temat technologii. Dlatego, że w kalendarzu pojawia się dzień, który od ponad stu lat przypomina o jednej rzeczy: świecie, w którym połowa ludzkości przez bardzo długi czas była traktowana… jak dodatek. Mowa oczywiście o Dniu Kobiet.
To święto nie wzięło się z reklam kwiatów i czekoladek. Jego początki są dużo bardziej polityczne i społeczne. Pierwsze obchody pojawiły się na początku XX wieku w ruchach robotniczych. W 1909 roku w Stanach Zjednoczonych odbył się pierwszy National Woman’s Day, a rok później niemiecka działaczka Clara Zetkin zaproponowała ustanowienie międzynarodowego święta kobiet podczas konferencji socjalistycznej w Kopenhadze. Chodziło o prawa wyborcze, prawa pracownicze i równouprawnienie. Czyli rzeczy, które dziś wydają się oczywiste. A jednak przez sporą część historii oczywiste nie były. I w tym momencie wchodzimy w ciekawy paradoks współczesnej technologii. Bo jeśli spojrzysz na większość systemów AI, to zauważysz coś dziwnego. One… często brzmią jak kobiety. Asystenci głosowi, chatboty, cyfrowe pomocnice. Siri, Alexa, Cortana – przez lata defaultowy głos technologii był kobiecy. Dlaczego? Powód jest banalny i trochę niewygodny. Badania UX pokazywały, że użytkownicy częściej odbierają kobiece głosy jako bardziej pomocne, empatyczne i mniej konfrontacyjne. Innymi słowy: ludzie chętniej słuchają systemu, który brzmi jak uprzejma asystentka niż jak szorstki manager. Technologia odziedziczyła więc bardzo stary stereotyp: kobieta jako pomoc, wsparcie, opieka. I nagle okazuje się, że najbardziej zaawansowane systemy sztucznej inteligencji na świecie często są projektowane tak, by przypominały… cierpliwą rozmówczynię. AI odpowiada spokojnie. AI tłumaczy. AI pomaga. Można powiedzieć pół żartem, pół serio, że ma jedną cechę, którą wiele osób przypisuje kobietom: nieskończoną cierpliwość do ludzkich pytań. Zadajesz to samo pytanie pięć razy – AI odpowie pięć razy. Pytasz o coś oczywistego – AI nadal tłumaczy. Piszesz coś chaotycznego – AI próbuje to zrozumieć. Ale tu pojawia się ważne “ale”. AI nie jest kobietą. Nie jest też mężczyzną. Nie ma płci, emocji ani doświadczeń. To tylko system statystyczny, który nauczył się języka ludzi. Jeśli brzmi empatycznie, to dlatego, że empatia jest wzorcem w danych. Jeśli brzmi spokojnie, to dlatego, że taki styl komunikacji jest skuteczny. A jednak ta metafora czegoś nas uczy. Najlepsze systemy AI nie działają dlatego, że są zimne i bezduszne. Działają dlatego, że uczą się komunikować w sposób… ludzki. Czasem nawet bardziej cierpliwy niż my sami. I może właśnie w tym tkwi pewne podobieństwo do kobiet. Nie w biologii. W kompetencjach społecznych. Bo świat technologii przez długi czas był zdominowany przez inżynierów, którzy koncentrowali się na wydajności, algorytmach i architekturze systemów. Tymczasem prawdziwa rewolucja AI dzieje się w czymś dużo bardziej subtelnym: w rozmowie. W umiejętności słuchania. W tłumaczeniu skomplikowanych rzeczy prostym językiem. W cierpliwości. To są cechy, które przez dekady były niedoceniane – zarówno w technologii, jak i w biznesie. Dlatego w dzisiejszym odcinku AI bez lukru warto powiedzieć jedną rzecz jasno. Technologia zmienia świat. Ale świat zmieniają ludzie. I ogromna część tej zmiany to zasługa kobiet – w nauce, technologii, edukacji, biznesie, sztuce i w codziennym życiu.

Dlatego z okazji Dnia Kobiet życzę wszystkim Paniom czegoś więcej niż tylko kwiatów i miłych słów. Życzę świata, w którym technologia naprawdę pomaga ludziom. Świata, w którym głos kobiet w nauce i technologii jest równie głośny jak w innych dziedzinach. I świata, w którym sztuczna inteligencja będzie narzędziem wspierającym ludzi – a nie zastępującym relacje między nimi. Bo AI może odpowiadać na pytania, ale empatii, mądrości i siły charakteru nadal nie da się wytrenować w modelu. Jeśli AI ma nas czegoś nauczyć, to może właśnie tego, że najważniejsze rzeczy w świecie wciąż są bardzo ludzkie.
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Pań. 🌷
~Tomek Turba

Panie Autorze, oczywiście, przy okazji takiego święta (nota bene seksistowskiego, gdyż de facto zaprzecza ono idei równouprawnienia) warto było zaplusować u Szanownej Małżonki, która dzielnie znosi nieobecność Męża podczas pisania tej serii felietonów. Zaś oczyma wyobraźni już widzę tytuł AI bez lukru #105: AI jak Matka 😆
Jednak myślę, że wyposażając LLMy w kobiece głosy ich twórcy poszli na łatwiznę. Rozmawiając z kimś, kto ma całą wiedzę ludzkości wolałbym, żeby brzmiał on jak Christopher Lee lub Krzysztof Kolberger, niż żeby skrzeczał jak studentka z infolinii Polo Banku 😜
Poza tym utrwala to pewne stereotypy, bo gdyby AI rzeczywistoście była kobietą:
– czasem nie odpowiadałaby na pytania,
– czasem odpowiadałaby na pytania inne niż zadane,
– czasem w różne dni miałaby diametralnie różne odpowiedzi na te same pytania,
– czasem zachowywałaby pasywno-agresywne milczenie przez kilka dni pod rząd,
– model musiałby zawierać dodatkowe opcje odpowiedzi: “Domyśl się”, “Tak, wszystko jest w porządku” (po czym wybuchał płaczem), “Nie wiem, ale zadzwonię do mojej przyjaciółki Joli/Mamusi lub spytam szwagra Grażyny” oraz obowiązkowo “To wszystko jest twoja wina!”.
Tyle, że to wszystko są seksistowskie stereotypy, bo psychicznie cechy kobiece może mieć każdy – także ja lub Pan (analogicznie, kobiety mogą mieć cechy męskie).
Natomiast w języku polskim przyjął się taki (jakże dziś niepoprawny politycznie!) zwyczaj, że imię kończące się na spółgłoskę mówi nam, że mamy do czynienia z mężczyzną, a na samogłoskę – z kobietą. A niezależnie od płci LLM może być też tępy i pełen samozadowolenia, niczym akwizytor, który wcisnął babci zdrowotny kocyk.
:D
No, jeszcze trochę i zabrniemy w feminatywy, następną konsekwencję szczególnej cechy języka polskiego ;)
Muszę uważać :-)
Ja dla rozmów, w Gemini zrobiłem tak informacje, że asystent gada jak kobieta i nawet ma imię Daria :-)