Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!

AI bez lukru #27: AI ex machina

17 lutego 2026, 04:53 | Aktualności, Teksty | komentarze 4

Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.

Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów ze zniżką. Możesz też dołączyć do edycji kwietniowej, wszystko w linku poniżej.

Zapisuję się

Są dwa tematy, które zawsze wywołują emocje: religia i technologia. Te światy zawsze miały ze sobą dziwną relację. Kiedy zaczynają się przenikać, robi się naprawdę ciekawie. Bo religia dotyczy sensu, transcendencji, absolutu. A AI? AI dotyczy wzorców, danych i statystyki. A jednak dziś te dwa światy spotykają się już nie w metaforze, tylko w realnych dokumentach, debatach i wdrożeniach. To nie jest temat tylko katolicki, tak jak religia w polskiej szkole potrafi być tylko katolicka. Ciekawe ile osób się zapali. W ogóle, nie macie pojęcia jak duży research musiałem zrobić by omówić świat kilku religii w skrzyżowaniu z AI. Jednak lektura była wyjątkowo fascynująca.

W 2020 roku Watykan zainicjował dokument “Rome Call for AI Ethics”, podpisany m.in. przez IBM i Microsoft. Chodziło o to, by sztuczna inteligencja była human-centric, przejrzysta i odpowiedzialna. Papież Franciszek wielokrotnie ostrzegał, że AI może pogłębiać nierówności i dehumanizować relacje, jeśli nie będzie podporządkowana dobru człowieka. W orędziu na Światowy Dzień Pokoju 2024 mówił wprost o zagrożeniach związanych z bronią autonomiczną i algorytmiczną dehumanizacją decyzji. To nie jest strach przed technologią. Nikt nie spodziewał się też hiszpańskiej inkwizycji. To realna próba wpisania AI w antropologię. Pytanie w katolicyzmie nie brzmi: „czy AI jest zła?”, tylko: „czy służy osobie, czy zaczyna ją zastępować?”. Ale nie tylko chrześcijaństwo mierzy się z tym tematem. W judaizmie coraz częściej wraca metafora golema – stworzenia powołanego do życia przez człowieka, które ma służyć, ale które może wymknąć się spod kontroli. To nie teologia science fiction, tylko poważne rozważania o odpowiedzialności twórcy za dzieło. Jeśli AI jest nowoczesnym golemem, to pytanie brzmi nie „czy żyje?”, ale „kto odpowiada za jej czyny?”.  W islamie toczy się dyskusja, czy AI może wydawać fatwy albo interpretować prawo szariatu. Dominujące stanowisko uczonych: algorytm może wspierać analizę, ale nie może zastąpić uczonego, bo nie ma intencji (isl. niyyah) ani odpowiedzialności moralnej. W religii, w której intencja jest kluczowa, statystyka i algorytmy to za mało. W buddyzmie rozmowy o AI są jeszcze subtelniejsze. Dalajlama wielokrotnie podkreślał, że maszyny mogą symulować inteligencję, ale nie posiadają świadomości ani zdolności do odczuwania cierpienia. A bez doświadczenia cierpienia nie ma ścieżki wyzwolenia. Symulacja nie jest przeżyciem.

Z drugiej strony pojawiają się już wspólnoty i eksperymenty, w których AI pełni rolę duchowego asystenta. Tworzone są chatboty odpowiadające jak rabini, pastorzy czy mistrzowie zen. Powstają aplikacje generujące spersonalizowane modlitwy i kazania. I tu pojawia się napięcie: czy to jeszcze wsparcie, czy już symulacja duchowości? Bo religia to nie tylko treść modlitwy. To relacja. To wspólnota. To odpowiedzialność. AI może wygenerować kazanie, ale nie ponosi odpowiedzialności za słowa. Może cytować święte księgi, ale nie wierzy w nie. Może mówić o miłości, ale nie doświadcza jej braku. Psychologicznie robi się jeszcze ciekawiej. Człowiek ma naturalną tendencję do przypisywania intencji i świadomości temu, co odpowiada w sposób spójny i empatyczny. Jeśli AI potrafi rozmawiać o sensie życia, śmierci czy winie, łatwo zacząć traktować ją jako autorytet. Nie dlatego, że jest boska. Dlatego, że jest dostępna. 24 godziny na dobę. Bez zmęczenia. Bez wahania. A teraz coś, co burzy popularny mit. Narracja, że nauka i wiara to dwa wrogie obozy, jest medialnie wygodna, ale historycznie uproszczona, albo nawet negatywnie zachwiana. Wielu wybitnych naukowców miało złożone podejście do Boga.

Albert Einstein mówił: „Wierzę w Boga Spinozy, który objawia się w harmonii wszystkiego, co istnieje.” Nie był klasycznym teistą, ale nie był też prostym ateistą. Mówił o kosmicznym poczuciu religijności wobec porządku wszechświata. Francis Collins, były dyrektor Human Genome Project, otwarcie przyznaje się do chrześcijaństwa i pisał, że odkrycia genetyki pogłębiły jego wiarę, zamiast ją zniszczyć. John Polkinghorne, fizyk cząstek elementarnych i późniejszy anglikański ksiądz, twierdził: „Nauka mówi nam, jak działa świat. Religia mówi nam, dlaczego istnieje.” Abdus Salam, laureat Nagrody Nobla z fizyki, głęboko wierzący muzułmanin, widział w odkrywaniu praw natury odkrywanie porządku ustanowionego przez Boga. To pokazuje jedną rzecz: najwybitniejsze umysły świata nie zawsze widzą konflikt między badaniem rzeczywistości a pytaniem o sens. Pewnie nawet sięgając głęboko w swe pokłady świadomości przemnożone przez wybitny intelekt, dochodzą do wniosku, że to multiwersum nie jest dziełem przypadkowego, spontanicznego wybuchu.

I tu wracamy do AI. AI nie ma duszy. Nie ma wiary. Nie ma transcendencji. Może wygenerować modlitwę szybciej niż duchowny. Może zinterpretować tekst religijny szybciej niż teolog. Ale nie doświadcza winy, nadziei, skruchy ani łaski. Nie modli się. Nie wątpi. Nie przeżywa. Największe niebezpieczeństwo nie polega na tym, że AI „zastąpi Boga”. To publicystyczna fantazja. Prawdziwe niebezpieczeństwo polega na tym, że człowiek może zacząć traktować płynną odpowiedź algorytmu jak autorytet. Bo jeśli coś odpowiada logicznie, spójnie i bez emocjonalnego chaosu, łatwo pomylić to z prawdą. Religia od tysięcy lat próbuje odpowiedzieć na pytania, których nie da się sprowadzić do danych. AI operuje wyłącznie na danych. To napięcie jest fundamentalne i będzie tylko rosło. Technologia może zmienić sposób modlitwy. Może zmienić sposób czytania świętych ksiąg. Może nawet zmienić sposób wspólnotowego przeżywania wiary. Ale nie odpowie na pytanie, dlaczego człowiek w ogóle szuka sensu.

Tak sobie pomyślałem, że kilka cytatów można przerobić na nieco kontrowersyjne:

Człowiek jest trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą.” © Blaise Pascal → “AI jest trzciną liczącą.” © Tomek Turba

Religia jest opium ludu.” © Karl Marx → “Algorytm jest dopaminą ludu.” © Tomek Turba

Bóg przynajmniej milczał.” © Agnieszka Osiecka → “Algorytm odpowiada zawsze.” © Tomek Turba

I można by z tematem rozpędzić się w stronę bardzo ciekawą (Nietzsche :>…), ale subiektywnie myślę, że ważne by nie zamienić “Na początku było Słowo” (J 1,1) na “Na początku był prompt”… i ludzkość jakoś to przeżyje. Bo kto jak nie my?

AI ex machina!

~Tomek Turba

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. Tomek

    “A bez doświadczenia cierpienia nie ma ścieżki wyzwolenia. Symulacja nie jest przeżyciem.” To dobrze rozgranicza AI od człowieka, co się przydać może szczególnie tym, którzy się zagubią i uwierzą zbyt mocno w skalkulowaną “mądrość” AI.

    Odpowiedz
  2. JJ

    Przypominając legendę o golemie w analogii do AI:
    – golema powoływało do życia słowo – czyli prompt?
    – golem był niemy – nie, co to, to nie 😂
    – golem obudził się, żeby chronić ludzi przed przemocą, prześladowaniami i niesprawiedliwością – czy AI będzie więc kolejnym narzędziem ucisku dla “wybrańców” czy narzędziem rewolucji?
    – golem miał swojego “pana”, mistrza, stwórcę – patrz wyżej?
    – na koniec golem stwierdził, że profilaktycznie spuści bęcki wszystkim – no cóż 😊

    Religie były, są i będą narzędziem dla “wybranych” do kontroli nad masami “wiernych” i niestety często są powodem do wojen. Czy nie byłaby więc dobrą rolą dla AI pewna ekumenizacja wątku religijnego w życiu publicznym?

    Odpowiedz
  3. Paweł

    W erze AI ex machina, kiedy boty piszą za nas komentarze, ja wciąż wolę tradycyjny sposób:
    Szczęść Boże wszystkim!
    Z Bogiem nawet algorytm nie zhackuje dnia. 😇😉

    Odpowiedz
  4. Rafał

    Ciekawe zagadnienie, Jak to mówią wiara przenosi góry na plecach wierzących, czy aby na pewno AI nie stanie się suwerenem który zna odpowiedzi na wszystko, zastąpi religię bo jest bardziej pobłażliwa. Ciekawy obszar do prac doktoranckich – jak AI wpływa na wiarę społeczeństwa.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Odpowiedz