Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!

AI bez lukru #26: AI topi lodowce

16 lutego 2026, 09:56 | Aktualności, Teksty | komentarzy 13

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? 24 kwietnia startuje kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów z 70-procentową zniżką. Zapisuję się (sklep.securitum.pl/narzedziownik-ai-reloaded/nai70sekurak).

Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów ze zniżką. Możesz też dołączyć do edycji kwietniowej, wszystko w linku poniżej.

Zapisuję się

W ciągu ostatnich lat sztuczna inteligencja stała się tak głodna mocy obliczeniowej, że zaczyna poważnie obciążać sieć energetyczną i środowisko. To nie metafora — to realna konsekwencja naszej cyfrowej ekspansji. W 2024 roku centra danych na świecie pochłonęły około 415 terawatogodzin energii elektrycznej — to mniej więcej tyle, ile konsumuje rocznie kilka średnich krajów. A energia potrzebna tylko do operowania AI mogła w tym samym okresie odpowiadać nawet za prawie połowę zużycia energii przez te centra danych. To już nie jest “trochę prądu w tle”, tylko gigantyczne obciążenie infrastruktury energetycznej. SkyNet nie działa bez prądu.

Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) szacuje, że do 2030 roku zużycie energii elektrycznej przez globalne centra danych może ponad dwukrotnie wzrosnąć — do około 945 TWh rocznie — napędzane głównie przez nieustanną ekspansję obciążeń AI. A to dopiero początek problemów. Energia to jedno, ale AI to także woda i chłodzenie. Infrastruktura serwerowni musi odprowadzać niemal całą energię, którą generatory i procesory zamieniają w ciepło. W praktyce oznacza to gigantyczne przepływy wody do chłodzenia sprzętu i ciągłą walkę z termodynamiką — co już dziś powoduje lokalne konflikty o zasoby wodne w rejonach, gdzie rozwój centrów danych jest największy. Aż się napiję. To wszystko prowadzi do absurdów, które jeszcze niedawno brzmiały jak przesada: AI może zużywać więcej energii niż cały BTC (bitcoin) mining, a jego zapotrzebowanie na prąd może osiągnąć nawet 23 gigawaty mocy globalnie, przy wykorzystaniu setek miliardów litrów wody rocznie. Takie szacunki trafiają już do analiz branżowych i parlamentarnych dyskusji. W efekcie infrastruktura, która zaprojektowana była do Internetu i chmury, zaczyna przypominać gigantyczne farmy energetyczne i obiekty chłodnicze, które działają 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. I podobnie jak ogromne chłodnie topiące lód w ciepłych basenach, te centra danych “topią” zasoby energetyczne naszych sieci — czasem szybciej, niż je można odtworzyć ze źródeł odnawialnych. Tylko po to by można było wygenerować nową wersję filmu jak Will Smith je spaghetti. 

I tu wchodzi Jeff Bezos z propozycją, która brzmi jak science fiction… jednak to najprawdziwsza odpowiedź na ten energetyczny kryzys. Szef Amazon i zwolennik rozwoju w kosmosie sugeruje, że kolejna generacja centrów danych powinna znaleźć się właśnie tam. W przestrzeni poza atmosferą panele słoneczne mogą pracować 24/7, bez nocy, bez chmur, bez pogody — generując energię ze słońca z maksymalną wydajnością. Sprzedawcy fotowoltaiki już zacierają ręce. Pomysł brzmi pięknie: serwery na orbicie zasilane energią słoneczną, przechowujące dane i liczące AI bez stresu dla ziemskiej siatki energetycznej. Jeszcze bardziej futurystyczne propozycje nawet planują konstelacje satelitów, które miałyby zasilać zdalne centra danych i przesyłać moc na Ziemię. Tylko że to też nie jest rozwiązanie od razu gotowe do wdrożenia. Kosmiczne centrum danych to gigantyczna inwestycja, setki milionów dolarów i techniczne wyzwania, które dla przeciętnego mieszkańca Ziemi brzmią jak z opowieści o Xenomorfie. Umieszczenie sprzętu w kosmosie oznacza też koszty emisji związane z wynoszeniem go na orbitę, ryzyko awarii i ogromną barierę wejścia dla kogokolwiek poza największymi korporacjami. Ktoś z IT też będzie musiał to konserwować. W kosmosie. W wigilię.

I właśnie w tym jest cały sens pytania: czy sztuczna inteligencja ma apetyt na zasoby, które nie tylko grzeją dane, ale realnie ocieplają planetę? Bo jeśli centra danych, które obsługują AI, już dziś wydają się topić lodowce to dalszy rozwój bez poważnej transformacji energetycznej grozi, że będziemy mówić nie tylko o zwiększonej konsumpcji prądu, ale o realnym wpływie na globalne sieci elektroenergetyczne i ograniczone zasoby wody. Nie zdążymy produkować nowej wersji bohaterskich nakrętek na napoje i jeszcze cieńszych, papierowych słomek. To będzie katastrofa.

Nie jest to alarmująca teza ani fabularyzowana. To konsekwencja przyrostów danych, które widzimy teraz i prognoz, które pojawiają się w analizach środowiskowych i technologicznych: AI generuje popyt na moc i chłodzenie szybciej niż odnawialne źródła są w stanie ten popyt zbilansować, co w praktyce oznacza, że system energetyczny musi się przestawić albo dopłacić do kolejnych serwerowni i ich chłodni.

I w sumie to nie wina AI. To narzędzie. Ale apetyt narzędzia ma realne konsekwencje — dla klimatu, zasobów i sposobu, w jaki zasilamy naszą przyszłość.

Człowiek jako idealna bateria?

~Tomek Turba

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. Jan

    Na szczęście jeszcze “chwila” i bańka pęknie, giełda zapikuje, podzespoły komputerowe potanieją 👍

    Odpowiedz
  2. Tomek

    Z tym zapotrzebowaniem na AI to bym nie przesadzał i nie powielał marketingowego przekazu – firmy i ludzie dopiero uczą się zastosowań AI, i co ważne, uczą się powoli, co nie jest na rękę liderom NVidii i Microsoft nastawionym na zysk.

    Odpowiedz
    • No ale jak? Ja już mam nazwaną swoją gwiazdę. Kupiłem na walentynki.

      Odpowiedz
      • Tomek

        Był moment, że przez wszystkie przypadki odmieniano frazę big-data, później pojawił się cloud, teraz AI. Ot kolejne modne narzędzie które można/trzeba reklamować.

        Odpowiedz
  3. Mordimer Maderdin

    Bardzo mnie interesuje jak w sposób bezpieczny będą przekazywane dane do i z tych kosmicznych DC. Niezawodnym połączeniem wydają się FO do przenoszenia terabitów/sek. Czy w takim razie będziemy światkami zmiany krajobrazu. Miejsca połączenia kosmicznych DC będą naznaczone traktami przebijającymi się przez chmury, jak na filmach SiFi ( Star Trek wiertnica romulańskiego statku Narada ) ;) …

    Odpowiedz
  4. kamil

    “odpowiedź na ten energetyczny kryzys”? Policz sobie jaką powierzchnię musiałyby mieć radiatory żeby wypromieniować setki twh ciepła na rok. “Bez propagandy” “na serio” yhyy.
    Pomyśleć że dorastałem na tym portalu a teraz jesteście na poziomie jakiegoś spidersweba.

    Odpowiedz
    • A dlaczego patrzysz tylko na wielkość radiatorów?

      PS, policzyłem:

      1 TWh = 10¹² Wh <=> 200 TWh = 200 × 10¹² Wh

      Przeliczamy na moc średnią: 200 TWh/rok≈22,8 GW czyli mówimy o ~23 gigawatach stałej mocy cieplnej.
      Jedna duża elektrownia jądrowa = ~1 GW IMO? To jest skala przemysłowa. Duża. Ale nie absurdalna, bo wychodzi 60km^2 jakby to miała być powierzchnia płaska, a gdzie kasetowość, równoległość i rozkład innymi metodami? Przecież w kosmosie odprowadzanie ciepła może być emotiowane z ziemii, do ziemii, a zresztą same radiatory nie muszą wypromieniowywać całej konsumpcji ludzkości… w skali kosmosu, to nie jest absurd.

      Co sądzisz, Kamilu?

      Pzdr.,

      Odpowiedz
  5. RBA

    A czy są stosowane jakieś rozwiązania do odzyskiwania tej mocy cieplnej wydzielanej z centrów danych do (powtórnego) generowania energii elektrycznej?

    Oczywiście to nie żadne perpetuum mobile, bo są straty na działanie systemu chłodzenia oraz straty przy zamianie ciepła na prąd (jak w elektrowni cieplnej).

    Ale jeśli w układ wkładamy kilkadziesiąt GW, które w większości zamieniają się na ciepło, to – nawet po odjęciu strat – można sporo mocy elektrycznej w ten sposób “odzyskać”.

    Odpowiedz
  6. Jan Blu

    Centra danych w kosmosie to PR służący podbiciu wartości spółki, a nie coś co jest realne z obecną technologią.

    Sauce:
    https://medium.com/@martin_94956/datacenters-in-space-martin-stellinga-f4ee3bbe1585

    Streszczenie GPT:
    📍 Główne problemy związane z centrami danych w kosmosie

    ⚡ 1. Zasilanie i energia
    • Duże centra danych potrzebują gigawatów mocy, a to wymagałoby ogromnych paneli słonecznych — tysiące razy większych niż te na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
    • Masa i koszt takiej infrastruktury są astronomiczne (dziesiątki milionów ton paneli).

    ❄️ 2. Chłodzenie i odprowadzanie ciepła
    • Choć kosmos jest bardzo zimny, nie ma powietrza ani konwekcji — jedynym sposobem oddawania ciepła jest promieniowanie, co jest bardzo nieefektywne.
    • Każdy generowany wat energii kończy jako ciepło, więc potrzeba ogromnych radiatorów i zaawansowanych systemów chłodzenia.

    🚀 3. Masa i transport na orbitę
    • Cała infrastruktura (panele, serwery, chłodzenie) waży setki tysięcy ton.
    • Obecne rakiety mogą wynieść tylko dziesiątki ton na raz, co oznacza tysiące startów i ogromne emisje CO₂.

    🛠️ 4. Utrzymanie i serwis
    • Sprzęt w centrach danych zużywa się w ciągu kilku lat — wymiana i konserwacja w kosmosie są skrajnie trudne i kosztowne.
    • Automatyzacja wymiany części i montażu to wyzwanie technologiczne samo w sobie.

    📶 5. Opóźnienia i łączność
    • Komunikacja między Ziemią a centrami w kosmosie wiąże się z większą latencją, co obniża wydajność pracy z danymi.
    • Dodatkowe komunikowanie się między satelitami w konstelacji jeszcze pogłębia ten problem.

    💰 6. Koszty ekonomiczne
    • Koszty materiałów, transportu, utrzymania i serwisu są wielokrotnie wyższe niż w tradycyjnych centrach na Ziemi.
    • Nie ma realnych przesłanek, by takie koszty się zwróciły lub były konkurencyjne wobec ziemskich rozwiązań.

    🧠 7. Napęd i motywacje biznesowe
    • Autor artykułu sugeruje, że pomysł może być głównie narzędziem PR inwestycyjnego i politycznego, a nie realistycznym projektem technicznym.

    Odpowiedz
    • Tak się zastanawiam a’propos src, które ma 13 followersów. Czyż nie jest to subiektywna ocena?

      Odpowiedz
  7. JJ

    Ostatnio znajomy opowiedział mi anegdotę o prawie dorosłym synu, który “zapomniał” napalić w piecu i za karę miał siedzieć w zimnym domu – tyle, że jego to najmniej dotknęło, bo atmosferę w pomieszczeniu podgrzał ciągle pracujący wielki komp.

    Jeśli coś wydziela ciepło, to jest to energia, którą (ze stratami, ale jednak) można odzyskać. I po co opalać kolejne elektrociepłownie, jeśli ogrzeje nas AI?

    Czytałem niedawno powieść S-F sprzed 100 lat, w której autor, ustami przybysza z kosmosu, wytknął ludzkości dwa kardynalne błędy:
    1) wydobywamy surowce energetyczne po to, by potem marnować dużą ich część na wydobywanie i dystrybucję surowców energetycznych,
    2) nawet jeśli źródłami energii są dla nas słońce, woda lub wiatr, wciąż jesteśmy uwiązani do ograniczonych zasobów, podczas gdy w kosmosie “marnuje się” nieograniczony zapas promieniowania.

    Może to wciąż jeszcze nie dla nas (gdy mamy zakaz pieców, ale nie nikotynizmu), lecz daje do myślenia.

    Odpowiedz
  8. JJ

    Jeszcze jedna ważna rzecz. Rozmawialiśmy ostatnio z Grokiem między innymi o tym, jak dzisiejsza sytuacja z AI przypomina początki rozwoju lotnictwa:

    Na początku też “luddyści”* podnosili larum, że “gdyby Bóg chciał, żeby ludzie latali, dałby nam skrzydła”.

    I też były skazane na niepowodzenie próby maszyn latających napędzanych… silnikiem parowym.

    Dopiero wynalezienie silnika spalinowego, a potem odrzutowego, dały impuls do rozwoju lotnictwa jakie dziś znamy.

    Myślę, że w kwestii rozwoju AI dziś jesteśmy w tym samym punkcie: próbujemy rozwiązać zagadki przyszłości za pomocą narzędzi należących do przeszłości.

    * użyłem pojęcia “luddyzm” w cudzysłowie, gdyż ponoć nie był on też taki, jak się go z reguły przedstawia.

    Odpowiedz
  9. Rafał

    Czytałem artykuł gdzie człowiek wykorzystał koparki krypto walut do ogrzewania domu. Tak więc zapotrzebowanie na ciepło jest podobne jak na zimno, kwestia zmagazynowania i dostarczenia go do miejsc gdzie jest potrzebne. Potrzeba matką wynalazku. Aczkolwiek pomysł przeniesienia technologi na orbitę jest inspirujący.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Odpowiedz na Mordimer Maderdin