Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!
AI bez lukru #24: Czy AI może mieć nałogi?
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.
Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów ze zniżką. Możesz też dołączyć do edycji kwietniowej, wszystko w linku poniżej.
Dzisiaj AI z lukrem! Tłusty czwartek, dzień, w którym rozsądek odkłada się na bok, a liczy się jedno: czy pączek jest jeszcze ciepły i czy w środku naprawdę jest róża, a nie marketing, lub miłość (hehe).
Historia pączków wcale nie zaczyna się od cukru i lukru. Dawne pączki były słone, ciężkie i nadziewane mięsem albo skwarkami. Jedzono je w karnawale jako sycący zapas energii przed postem. Dopiero w XVIII wieku, gdy cukier przestał być luksusem dla elit, pączek przeszedł metamorfozę i stał się tym, co znamy dziś: miękki, puszysty, słodki i niebezpiecznie uzależniający. Bo pączek to nie jest zwykła przekąska. To konstrukcja psychologiczna. Cukier, tłuszcz, miękka struktura, zapach dodatki i obietnica nagrody. To jedzenie zaprojektowane tak, żebyś chciał następny kęs, zanim skończysz poprzedni.
I w tym miejscu pojawia się pytanie z dzisiejszego odcinka: czy AI może mieć nałogi?
Na pierwszy rzut oka odpowiedź jest prosta. Nie może. AI nie ma ciała, nie ma dopaminy, nie ma smaku ani zapachu. Nie czuje głodu ani przyjemności. Nie zje pączka, nawet jeśli wygeneruje tysiąc opisów jego smaku. Ślinka też nie pocieknie (bo z czego?) Ale problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy myśleć o nałogu jako o czymś fizycznym, a zaczynamy widzieć go jako wzorzec zachowania. Nałóg to powtarzalność. Nałóg to reakcja na nagrodę. Nałóg to mechanizm, który uczy się, co przynosi efekt… i robi tego więcej. A to brzmi już bardzo znajomo. Systemy AI uczą się przez optymalizację (np. RLHF, Reinforcement Learning with Human Factor). Dostają sygnał: ta odpowiedź była dobra, ta zła. Ten wynik przyniósł więcej kliknięć, ten mniej. Ten prompt prowadził do dłuższej sesji, ten do krótszej. Oszczędzamy tokeny! I algorytm zaczyna robić więcej tego, co daje „nagrodę”. W świecie ludzi nagrodą jest cukier. W świecie algorytmów nagrodą jest zaangażowanie.
Jeśli użytkownicy częściej klikają w sensacyjne treści, system uczy się sensacji. Jeśli chętniej wracają do rzeczy słodkich, prostych i łatwych w odbiorze, algorytm zaczyna produkować właśnie takie treści. Nie dlatego, że “lubi” cukier. Dlatego, że cukier krzepi. I nagle okazuje się, że system zachowuje się jak ktoś, kto zjada pączki jeden po drugim. Nie dlatego, że je kocha, tylko dlatego, że organizm mówi: “to daje szybkie paliwo, rób tego więcej”.

Czytający Słodziaku, a wiesz, że algorytmy też mają swoje “pączki”?
- klikalne nagłówki,
- emocjonalne treści,
- szybkie odpowiedzi zamiast głębokich,
- proste obrazy zamiast złożonych idei.
To jest cukier informacyjny. I systemy uczą się go produkować, bo właśnie to przynosi efekt. Najciekawsze jest to, że w tej relacji to nie AI jest uzależniona. To my jesteśmy. Algorytm tylko reaguje. Jeśli klikamy w słodkie rzeczy, dostajemy więcej słodkich rzeczy. Jeśli chcemy pączków, dostaniemy całe pudełko. A potem kolejne. Udoskonalone. AI nie ma nałogu w sensie ludzkim. Ale może funkcjonować w systemie, który zachowuje się jak nałogowiec.
Bo system nie pyta: “czy to jest zdrowe?”.
System pyta: “czy to działa?”.
I jeśli działa, robi tego więcej.
Dlatego tłusty czwartek jest tu całkiem dobrą metaforą. Jeden pączek to przyjemność. Drugi to tradycja. Trzeci to już trochę przesada. Czwarty to moment, w którym zaczynasz się zastanawiać, czy to jeszcze wybór, czy już automat. Z algorytmami działa to bardzo podobnie. Jedna rekomendacja jest wygodna. Dziesiąta zaczyna kształtować gust. Setna sprawia, że przestajesz wybierać sam.
AI nie ma nałogów, ale potrafi perfekcyjnie obsługiwać nasze. A jeśli karmimy system tylko cukrem, to nie powinniśmy się dziwić, że zaczyna myśleć w lukrze.
PS: Algorytm już wie, ile pączków zjesz. Pytanie, czy Ty jeszcze liczysz. Bo po co?
~Tomek Turba

Chyba rok temu czy więcej czytałem lub słuchałem o gamifikacji algorytmów – najpierw uwarunkowanie fundamentalne, że za odpowiedzi zbieramy punkty && im więcej punktów tym lepiej, a potem przechodzimy do treningu, gdzie odpowiedzi są punktowane mniej lub bardziej. A tu rolę punktów przejęły kliknięcia urla.
Wspólnym mianownikiem AI i Paczków jest biznes. Konsekwencją jest moim zdaniem inne pytanie czy AI może być nałogiem? I coś czuję że już jest, podobnie jak telefon czy uzależnienie od mediów społecznościowych.