Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!

AI bez lukru #16: Dziennikarze vs LLM – kto lepiej napisze artykuł?

02 lutego 2026, 05:26 | Aktualności, Teksty | komentarzy 5

Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.

Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów z 70-procentową zniżką. 

Możesz się też zapisać na kolejną edycję, która startuje 24 kwietnia!

Zapisuję się

Jeszcze niedawno pytanie brzmiało: Czy dziennikarze przetrwają Internet? Dziś pojawia się dużo bardziej niewygodna wątpliwość: Czy dziennikarze przetrwają modele językowe? Bo LLM potrafi napisać artykuł szybciej, niż reporter zdąży zaparzyć kawę. Poprawnie. Składnie. Bez literówek. Bez emocji. Bez telefonu do rzecznika. Bez „Nie oddamy tekstu dziś, bo czekamy na komentarz”. Model nie marudzi. Model nie negocjuje stawek. Model nie ma deadline’ów – on jest deadline’em. I tu wielu ludzi mówi: „No tak, ale to tylko tekst”. Tylko że Internet od dawna nagradza „tylko tekst”.

SEO się zgadza? Jest. Nagłówek klikalny? Jest. Struktura? Jest. „Eksperci twierdzą”? Są.

„Według badań”? Też się znajdzie. LLM pisze artykuły, które idealnie pasują do algorytmów. A algorytmy decydują dziś, co zobaczysz. Nie redaktor naczelny. Nie kolegium. Chyba, że mówimy o mediach bardzo tradycyjnych, których popularność bardzo spada (zabrali wieczorynkę i teleexpress!). Dzisiaj jest algorytm. Dziennikarz ma tylko jedną przewagę. I jest ona coraz mniej ceniona. Doświadczenie. Bo dziennikarz był na miejscu. Widział. Słyszał ton głosu. Czuł napięcie. Wie, kiedy ktoś kłamie, bo pamięta, co ten ktoś mówił rok temu. Model tego nie ma. Model ma dane. A dane są zawsze po fakcie. Tylko że… Internet nie płaci za doświadczenie. Internet płaci za tempo.

Dziennikarz chce sprawdzić źródła – LLM generuje odpowiedź.

Dziennikarz dzwoni po komentarz – LLM już publikuje.

I nagle okazuje się, że prawda przegrywa z tempem pracy, a rzetelność – z zasięgiem. Największy paradoks jest taki, że AI nie zabiera pracy dobrym dziennikarzom. Zabiera ją słabym redakcjom. Tym, które od lat produkują treści „pod klik”, „pod trend”, „pod SEO”. Model po prostu robi to samo, tylko szybciej i taniej. Bo jeśli twoja redakcja żyła z artykułów typu: „Internauci nie mogą uwierzyć, co zrobił X”, „Eksperci alarmują”, „Zobacz, co się wydarzyło”… to przykro mi – algorytm już robi to lepiej.

Ale jest jeszcze coś. AI nie ponosi odpowiedzialności. Nie pójdzie do sądu. Nie straci reputacji. Nie będzie się tłumaczyć z błędu. A dziennikarz musi, czyli operator AI musi. I właśnie dlatego zaczyna się najbrzydszy etap tej wojny: redakcje będą używać AI, ale odpowiedzialność zostawią ludziom. Model napisze tekst, człowiek go podpisze. Jeśli coś pójdzie nie tak – winny jest autor. AI zniknie z podpisu. Człowiek zostanie z pozwem.

Puenta bardzo uczciwa: LLM potrafi napisać artykuł szybciej, taniej i bardziej „pod algorytm” niż większość redakcji. Ale nie potrafi być dziennikarzem. Nie zada niewygodnego pytania. Nie pójdzie pod prąd. Nie zaryzykuje relacji, żeby ujawnić coś ważnego.

Problem w tym, że system coraz rzadziej nagradza takie zachowania. Społeczność sama sobie tak dziennikarzy wychowała.

~Tomek Turba

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. Grzegorz

    Słuszny punkt widzenia. Natomiast ciekawe czy będą oznaczać które części wygenerował LLM, a które człowiek. Wtedy można rozdzielić odpowiedzialność. Chociaż w prawie nie ma chyba czegoś takiego… może pierwsze pozwy za prompt i wygenerowanie. Tylko niedetermistyczne działanie LLM jest tutaj kluczowe, a więc drugi raz nie wygeneruje takie samego tekstu.

    Odpowiedz
  2. Jan

    Mnie redakcji i “dziennikarzy”, którzy są zagrożeni, w ogóle nie żal. Bez znaczenia, kto generuje ten szum. Najlepiej jakby ich marnej jakości produkty w ogóle zniknęły, ale to marzenia ściętej głowy.

    Mnie przeraża coś, czego w tym artykule nie ma. To jak łatwo tworzyć przekonujące fake newsy z AI. Łatwo i w skali. Można rozkręcić tysiące stron we wszystkich językach świata i zalewać je pomiksowanym kompotem prawdziwych informacji, półprawd i totalnej ściemy. I będzie nam coraz trudniej oddzielić jedne od drugich.

    Internet miał zapewnić każdemu nieograniczony dostęp do informacji, a AI będzie gwoździem do trumny tej idei.

    Odpowiedz
  3. f

    Bez literówek. <- Nikt o tym nie mowi, ale gemini po przejsciu z 2.5 na 3.0 duzo wiecej kaleczy po polsku.

    Odpowiedz
  4. JJ

    Moim zdaniem dziennikarzy to nie “społeczność tak sobie wychowała”, lecz reklamowa dyktatura narzucona przez wujka Google, na którą garniturki z korpo ochoczo przyklasnęły.

    Wiadomo, albo coś jest częścią “dużego koncernu medialnego” – a wtedy żegnajcie bezstronności i rzetelności (linia narracji centrali musi być utrzymana), ale dochody z reklam nadal się liczą – albo Kaziu Kowalski robi stronę o uprawie bonsai przy jazzie japońskim i ma wszystkie SEO w głębokim.

    Z reguły jednak utrzymanie domeny i serwera kosztuje, i stąd mamy wiele stron całkiem przyzwoitych lokalnych gazet z tradycjami zaśmieconych reklamami o testach aparatów słuchowych i redukcji tkanki tłuszczowej lub cholesterolu – tudzież “co zobaczył pan Krzysiu kiedy podniósł wycieraczkę”.

    Odpowiedz

Odpowiedz