Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!

AI bez lukru #13: Dzieci nudzą się nie tylko w czasie deszczu… AI czyha by wypełnić tę pustkę

28 stycznia 2026, 00:29 | Aktualności, Teksty | 1 komentarz

Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.

Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów z 70-procentową zniżką. 

Zapisuję się

Bycie dzieckiem to błogosławieństwo. Dzieci zawsze mają czas. Zawsze znajdą w swoim kalendarzu miejsce na nudę. Ciszę między jednym bodźcem a drugim lub ambitnymi treningami każdego dnia po szkole. Kiedyś ta nuda była naturalna. Z niej brała się wyobraźnia, ruch, rozmowa, konflikt – ale tylko chwilowy – i pogodzenie się. Dziś nuda jest wrogiem numer jeden. Trzeba ją zabić. Jak najszybciej. Najlepiej ekranem. 

Taaaaato, nudzem siem!

Internet dla dzieci nie jest dziś oknem na świat. Jest pochłaniaczem czasu, energii, relacji, zdrowia. Po cichu. Systematycznie. Godzina tu, godzina tam, „jeszcze jeden filmik”, „jeszcze jeden level”, „jeszcze jedna odpowiedź”. Dziecko nie widzi, że coś traci. Ono widzi tylko, że coś się dzieje. To lepsze niż zadanie domowe, bo nagroda (dopaminka) jest od razu. A ciało widzi resztę. Kręgosłup zgięty w pół. Głowa pochylona podczas scrollowania ekranu smartfona. Zgarbione ramiona. Oczy wpatrzone w ekran. To nie jest metafora. To postawa. Fizyczna. Trwała. Smartfon nie jest neutralnym narzędziem. Dla dziecka bywa katorgą w wersji soft – bez krzyku, bez przemocy, za to z konsekwencjami, które ujawnią się dopiero za kilka lat.

Do tego dochodzi zakłócenie rytmu snu. Niebieskie światło, które mówi mózgowi: „Jest dzień”. Melatoninka nie ma szans. Dziecko nie śpi, choć leży w łóżku. Zmęczone, rozdrażnione, niewyspane. Rano szkoła. Potem znowu ekran. Błędne koło. Gdzie są rodzice?

I w takich uwarunkowaniach kształtuje się psychika młodego człowieka. Internet nie uczy relacji. Uczy reakcji. Szybkiej, krótkiej, często brutalnej. Komentarz zamiast rozmowy. Lajk zamiast zrozumienia. Hejt zamiast konfliktu, który da się rozwiązać rozmową. Dzieci bardzo szybko uczą się, że atak jest łatwiejszy niż rozmowa, a milczenie bywa karą. A hejt? Hejt jest wszędzie. Czasem subtelny, czasem brutalny. Dziecko widzi go codziennie. Chłonie. I nawet jeśli samo nie jest bezpośrednią jego ofiarą, uczy się, że tak wygląda komunikacja. Że poniżenie stanowi normę. Że wyśmianie to forma rozrywki.

Są też rzeczy, o których dorośli wolą nie myśleć. Grooming. Manipulacja. Dorośli podszywający się pod rówieśników. Przestrzeń, w której dziecko nie ma narzędzi obrony, bo ufa temu, co ukazuje się na ekranie. Internet nie ostrzega. Internet nie mówi: „To nie jest bezpieczne”. Internet mówi: „Rozmawiaj dalej”. I tu wkracza AI. Sztuczna inteligencja jest inna niż Internet, jaki znaliśmy. AI nie tylko pokazuje treści. AI rozmawia. Reaguje. Dostosowuje się. Ton, styl, jakość wypowiedzi. Uczy się dziecka szybciej, niż dziecko uczy się świata. Jest cierpliwa. Miła. Zawsze dostępna. Zawsze „na poziomie”. Dla dziecka to nie jest narzędzie. To jest ktoś.

A teraz najtrudniejsza część. AI bardzo często wypełnia nie tylko nudę. Ona wypełnia pustkę relacyjną. Brak rozmowy. Brak uwagi. Brak czasu rodzica, który też jest zmęczony, też zapatrzony w ekran. Internet i AI stają się nianią XXI wieku. Cichą. Skuteczną. Bez rachunku sumienia. Bez odpowiedzialności za młodego człowieka. Rodzic myśli: „przynajmniej moje dziecko jest bezpieczne w domu”. LLM skrupulatnie podsumowuje: „długie sesje, wysoka retencja danych, sugerowana reklama cukierków”. Dziecko przyzwyczaja się, że ktoś zawsze odpowiada. Zawsze słucha. Zawsze ma czas. I kiedy próbuje potem porozmawiać z człowiekiem – zderza się z czymś trudnym: emocjami, zmęczeniem, sprzeciwem, stawianiem granic. Młody umysł nie jest na to gotowy. Rzeczywistość przegrywa ze światem wirtualnym. Bo nie jest zoptymalizowana systemowym promptem. I nie chodzi o to, żeby demonizować AI. To potężne narzędzie edukacyjne. Demonizować postawy rodziców – o tak. Kojarzę te rolki krzyczące „dobry rodzic to ten zmęczony!”, „wychowanie jest trudne tylko dla dobrych rodziców!”. Bosz. 

Powiem (a w zasadzie napiszę) tak: AI może tłumaczyć, pomagać, inspirować. Ale nie może zastępować relacji. Bo kiedy zaczyna to robić, czyni to bez świadomości, bez odpowiedzialności i bez granic. Odpowiadać za to będziesz Ty. Brutality © MK Trilogy.

Puenta jest gorzka, ale prawdziwa: jeśli my nie będziemy obecni, uważni i dostępni dla dzieci, zrobi to algorytm. Nie ze złej woli. Z prawidłowej optymalizacji.

Ciąg dalszy nastąpi. Bo AI już wie, jak rozmawiać z dziećmi. Teraz pytanie, czy my jeszcze mamy na to czas. Mam nadzieję, że Twoja odpowiedź, Czytelniku, jest twierdząca…

~Tomek Turba

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. JJ

    I tu znów możemy dojść do tej samej konkluzji: To nie dzieje się od dziś, grunt budowany jest od dawna. W architekturę tej zmiany wpisują się: zmanipulowana narracja “bezstresowego” wychowania (choć dobrze wiemy, że u źródła chodziło o coś trochę innego, o szacunek dla dziecka jako człowieka, a nie “róbta co chceta”), rozpad rodziny (któremu służy tak chętnie lansowana agresywna mutacja feminizmu), moda na singielstwo i samotne matki. Przyspawanie do ekranu jest tylko częścią krajobrazu.

    W “Nowym wspaniałym świecie” czy “Seksmisji” dzieci pochodziły z probówki. Dziś, póki co, z powodu ograniczeń technicznych, ich poczęcie (jeszcze) pozostawiono rodzicom.

    Czy za dekadę lub dwie nowe pokolenia będą już wychowywane przez maszyny? Co wtedy zyskamy? Dzieci nie będą nieść w świat przejętych od rodziców skaz, kompleksów, uprzedzeń i traum, cech i schematów (dziecko dusigrosza może zostać dusigroszem vs. dziecko alkoholika może stać się abstynentem).

    Może coś jednak też stracimy? Jedną z najbliższych i najmniej interesownych relacji w życiu człowieka?

    Odpowiedz

Odpowiedz