Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!
AI bez lukru #11: Gdy algorytm tworzy prawo szybciej niż politycy
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.
Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? 27 stycznia startuje kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów z 70-procentową zniżką. Zapisuję się (sklep.securitum.pl/narzedziownik-ai-reloaded/nai70sekurak).
Kiedyś prawo w Polsce powstawało według znanego schematu: ktoś coś napisał, ktoś coś dopisał, potem weszła autopoprawka, potem „wrzutka” na ostatniej prostej, a na końcu i tak wszyscy tłumaczyli, że „intencja ustawodawcy była inna”. Druk sejmowy żył własnym życiem, komisje obradowały, a tempo prac regulowały emocje, kalendarz polityczny i to, kto akurat ma większość. Dziś okazuje się, że nawet ten chaos zaczyna przegrywać z algorytmem. Bo AI nie ma kampanii, nie ma konferencji prasowej i nie musi tłumaczyć się wyborcom. Dostaje prompt: „Napisz ustawę” – i pisze. Spójnie. Logicznie. Z uzasadnieniem, oceną skutków regulacji i listą ryzyk. W minutę. Szybciej niż Sejm zdąży powiedzieć: „Przerwa na obiad”.
I tu dzieje się coś bardzo niewygodnego dla polityki.
Sztuczna inteligencja nie tylko potrafi tworzyć prawo szybciej. Przy okazji bezlitośnie pokazuje, jak bardzo niespójny jest obecny proces legislacyjny. Bo gdy wrzucisz do modelu projekt ustawy, poprawki, autopoprawki i uzasadnienia, algorytm robi coś, czego opozycja często nie zdąży albo nie potrafi zrobić: porównuje. Sprawdza sprzeczności. Wypunktowuje miejsca, w których definicje się nie zgadzają, cele rozmijają się z efektami, a prawo zaczyna zaprzeczać samo sobie. Bez krzyku. Bez konferencji prasowej. Bez „skandalu dnia”. Po prostu mówi: „To się nie klei”.
Opozycja – nieważne, która, nieważne, w jakich latach – musi zbudować narrację, znaleźć nośny cytat, przebić się przez medialny szum. Sztuczna inteligencja pokazuje chaos w surowej postaci. Tabelą. Listą punktów. Logiką oraz emoji. I właśnie dlatego jest groźniejsza. Bo nie atakuje politycznie. Atakuje strukturalnie. Nagle widać czarno na białym, że ustawa była pisana w pośpiechu. Że poprawka A przeczy artykułowi 7, a artykuł 12 wywraca uzasadnienie. Że coś, co miało „chronić obywatela”, w praktyce go dociska. I nie trzeba do tego opozycji. Wystarczy model językowy i RAG-owy dostęp do dokumentów. Oczywiście, nawet najlepszy model nie zmieni jednego: polityki. Bo nawet jeśli AI wygeneruje lepszą wersję ustawy niż ta, która przeszła przez Sejm, to i tak ktoś musi ją podpisać.
I tu wracamy do najbardziej analogowego elementu systemu – weta. Wbrew temu, co czasem się sugeruje, weto bardzo często nie jest blokowaniem postępu. Jest wentylem bezpieczeństwa. Ostatnim momentem, w którym ktoś mówi: „Stop, to jest słabe, to jest nieprzemyślane, to za bardzo obciąża ludzi”. Algorytm mógłby to policzyć. Pokazać wykresy. Zasymulować skutki. Ale algorytm nie ponosi odpowiedzialności. Nie stoi przed obywatelami. Nie podpisuje się pod konsekwencjami.
Człowiek – tak.
I dlatego paradoks jest piękny i trochę bolesny: AI potrafi szybciej niż opozycja obnażyć legislacyjny chaos, ale to człowiek musi mieć odwagę powiedzieć: „nie”, kiedy prawo jest po prostu złe. Szybkość nie oznacza jakości, a prawo pisane bez refleksji bywa groźniejsze niż brak prawa.
Puenta? Jeśli algorytmy wejdą na dobre do procesu legislacyjnego, to bardzo dobrze. Niech piszą, analizują i wytykają błędy. Ale na końcu zawsze musi zostać ktoś, kto w razie potrzeby wciśnie „stop”. Bo AI pokaże chaos. Polityka zdecyduje, czy chce go naprawić.
Ciąg dalszy nastąpi. Bo algorytm już wie, gdzie prawo się sypie.
Teraz pytanie, czy ktoś zechce to usłyszeć…?
~Tomek Turba

Pomimo Powszechnego Entuzjazmu Niewolników Intelektualnych oddajacych Umysł i Ciało Do Dyspozycji Czegoś Nieokreślonego ja bym Al-a psu do ogona przywiązala i puściła w pole.ON MA Nas Zastąpić.Czy TO Rozumiecie?
Droga Pani,
Straszy nas Pani niewolnictwem, natomiast być może umknęło Pani uwadze to, w jak niewolniczym systemie już żyjemy:
Fasadowa demokracja i kapitalizm kolesi (w naszej rzeczywistości przyjęło się miano Rzeczypospolitej kolesi). Z gasnąca rolą małych wspólnot i działalności gospodarczej innej niż korpo.
Dyktat ilości lajków lub kliknieć, poprawności obyczajowej i pozycjonowania w wyszukiwarce. Przewaga procedur, regulaminów i procedur nad zdrowym rozsądkiem. Forma przerosła treść.
Permanentne oddawanie się ludzi we władze podmiotów do tego nie upoważnionych – takie jak odblokowywanie telefonu odciskiem palca czy skan twarzy użytkownika bezprawnie wymagany przez pewne social media.
Inwazja kamer i ciasteczek, służących ciągłej inwigilacji, choć w sytuacjach niebezpiecznych (napad, wypadek, kradzież) z reguły bezużytecznych. Telewizory i telefony które nas ciągle podsłuchują (“bo może wydamy rozkaz”).
Do tego klasa średnia, stworzona po rewolucjach jako bufor między “panami” a “hołotą”, jutro.przeznaczona do likwidacji. Powszechny wyzysk klasy pracującej, w otoczce martwego lub zmanipulowanego prawa.
Dlatego coraz więcej ludzi nie ma nic przeciw temu, by na arenę wkroczył “ktoś dorosły” i zrobił porządek. Chyba, że za tym kimś tradycyjnie staną interesy 1% najbogatszej części ludzkości…
Treść artykułu dokładniej mowi to co zawsze powtarzam. Korzystamy z komputerów do pomocy. Pomaga nam podjąć decyzję, oszacować ryzyko a teraz nawet naswietli jakie mogą być skutki. Natomiast to my decydujemy czy się na godzimy. Moim zdaniem nie ma prawa dojść do sytuacji ze ktoś powie bo to wian systemu (komputerowego AI). Jak ktoś tak mówi to się nie nadaje na to stanowisko.
100% racja Michał