Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!

AI bez lukru #21: Internet… umiera.

09 lutego 2026, 01:22 | Aktualności, Teksty | komentarzy 19

Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.

Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów ze zniżką. Możesz też dołączyć do edycji kwietniowej, wszystko w linku poniżej.

Zapisuję się

Jeszcze kilkanaście lat temu Internet był przede wszystkim zbiorem ludzkich głosów. Blogi miały charakterek (i kolorki!), fora miały osobowość (np. “już było, użyj wyszukiwarki”), a nawet komentarze pod artykułami — choć często chaotyczne i złośliwe — były w gruncie rzeczy zapisem prawdziwych emocji, ukrytych za adresem IP. Sieć była niedoskonała, pełna błędów i sporów, ale była autentyczna. Człowiek wchodził do Internetu, żeby spotkać innych ludzi, nawet jeśli tylko w postaci tekstu lub gifów na czaterii.

Dziś. Dziś coraz częściej trafiamy na treści, które są poprawne, logiczne i dobrze sformatowane, a jednocześnie zupełnie pozbawione ciężaru emocjonalnego. Czyta się je płynnie, ale po kilku minutach trudno przypomnieć sobie, co właściwie było w środku. Nie dlatego, że temat był trudny, tylko dlatego, że nic w tym tekście nie miało osobistego źródła. Ewentualnie były click-baitem. Bardzo często są to materiały wygenerowane przez modele językowe, sklejone z istniejących informacji i zoptymalizowane pod algorytmy wyszukiwarek. Witaj w nowym świecie pozycjonowania AEO/GEO. Według analiz z 2025 roku ponad połowa treści publikowanych w sieci może być już generowana przez sztuczną inteligencję. Różne raporty podają nieco inne liczby, ale trend jest spójny: udział tekstów tworzonych automatycznie rośnie z roku na rok i w niektórych segmentach Internetu przewyższa już materiały pisane przez ludzi. Jednocześnie raporty o ruchu sieciowym pokazują, że ogromna część odwiedzin również nie pochodzi od ludzi, tylko od botów i systemów automatycznych. Czasami nawet jak ktoś Ci przesyła linka to ma ?utm_source=chatgpt. Oznacza to, że coraz częściej maszyny produkują treści, które czytają inne maszyny, a człowiek staje się tylko jednym z wielu elementów tego zwariowanego obiegu.

Jeszcze niedawno pomysł, że Internet może w pewnym sensie “umrzeć”, był traktowany jak teoria spiskowa. Dziś podobne obawy pojawiają się w analizach branżowych, raportach technologicznych i wypowiedziach ludzi z samego centrum świata AI. Nie chodzi o nagłe wyłączenie sieci ani o spektakularną katastrofę SkyNetem zwaną. Chodzi raczej o powolne rozmywanie się sensu komunikacji, kiedy liczba automatycznie generowanych treści zaczyna przewyższać realne potrzeby ludzi. Problem nie polega na tym, że AI pisze teksty. Problem polega na tym, że robi to szybciej, niż człowiek jest w stanie je konsumować. Artykuł nie powstaje już dlatego, że ktoś ma coś do powiedzenia, tylko dlatego, że system publikacyjny ma zaplanowaną kolejną porcję treści. Nie ma autora, który stoi za zdaniem. Nie ma doświadczenia, które było impulsem do napisania tekstu. Jest tylko pipeline, który produkuje kolejne materiały pod słowa kluczowe. W takiej sytuacji granica między informacją a spamem zaczyna się rozmywać. Kiedyś spam był łatwy do rozpoznania, bo był krzykliwy i nieudolny. Z błędami stylistycznymi wynikającymi z błędnego tłumaczenia. Dziś spam może mieć strukturę artykułu eksperckiego. Nagłówki, przypisy i wykresy. Wszystko piękne i pięknie zakłamane. Różnica polega na tym, że nie stoi za nim żadna myśl ani intencja poza zwiększeniem ruchu. Psychologicznie to prowadzi do bardzo subtelnej zmiany. Człowiek przestaje traktować Internet jako rozmowę, a zaczyna traktować go jak niekończący się strumień treści. Czyta, scrolluje, konsumuje, ale coraz rzadziej czuje, że po drugiej stronie jest ktoś, kto coś naprawdę przeżył, zrozumiał albo odkrył. Internet zaczyna przypominać ogromną halę wystawową pełną manekinów — wszystko wygląda poprawnie, ale nic nie żyje. 

Ten proces ma jeszcze jeden niepokojący aspekt. Modele AI uczą się na danych z Internetu. Jeśli więc Internet zaczyna być zdominowany przez treści generowane przez AI, to kolejne modele uczą się coraz częściej na syntetycznych materiałach. W skrajnych przypadkach prowadzi to do zjawiska nazywanego “model collapse”, czyli sytuacji, w której systemy zaczynają trenować na własnych wytworach i stopniowo tracą jakość, różnorodność i kreatywność. Wtedy maszyna czyta maszynę, która czyta inną maszynę, a człowiek znika z pętli. Nie dlatego, że ktoś go z niej wyrzucił, tylko dlatego, że został przykryty przez nadmiar syntetycznego szumu.

Dlatego pytanie, czy Internet to jeszcze sieć, czy już spam, nie jest przesadą. Spam to przecież nie tylko reklamy i oszustwa. Spam to każda treść, która udaje wartość, ale jej nie niesie. Jeśli większość komunikatów w sieci powstaje nie z potrzeby podzielenia się myślą, tylko z potrzeby zasilenia algorytmu, to trudno mówić o rozmowie. To raczej symulacja rozmowy, w której prawdziwy głos człowieka coraz częściej ginie w tle. Internet nie musi umrzeć spektakularnie. Wystarczy, że przestanie być miejscem spotkań, a stanie się magazynem automatycznie generowanych komunikatów. I to właśnie jest scenariusz, który powoli zaczyna się realizować. Jak nowotwór złośliwy, po cichutku, by nagle stać się nieuchronną codziennością ze smutnym finałem.

Teraz pytanie do mnie:

Tomku, czy chcesz produkować sens?

Moja odpowiedź jest szybka. Moje tokeny są niewyczerpalne więc:

Tak, chociażby jedna osoba czytała lukier, pisać będę, bo człowiek to nie AI. Zawsze będzie ważniejszy. Najważniejszy.

Do jutra!

~Tomek Turba

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

  1. Może

    Może dzięki temu zacznie się moda na oldschoolowy offline i real

    Odpowiedz
  2. Jacenty

    AI kanibalizuje internet.
    Przykładowo taki sekurak, AI kradnie Wasze treści na których się “pasie”.
    Użytkownik potem otrzymuje cytaty, omówienia na ich podstawie bezpośrednio w wyszukiwarce. Ten ktoś już nie wchodzi na takiego sekuraka, ruch spada, spada motywacja do prowadzenia strony, strona się zamyka. Zachłanna AI korpo też straci bo nie będzie treści wysokiej jakości do trenowania kolejnych wersji modeli.
    Tak z ciekawości, czy obserwujecie spadki ruchu?

    Odpowiedz
  3. Wiktor

    Ja czytam i nie ma co muszę przyznać, że wszystkie są ciekawe i interesujące.
    A jeśli pisze to AI (poprawki stylistyczne-AI są w porządku) z myślami Tomka, to też jest ok.

    Odpowiedz
    • Ani to ani to ;-) korektorem jest niezastąpiona Magda, a główny LLM ma 190cm

      Odpowiedz
  4. Kuba

    Podoba mi się ta filozoficzna seria :) w końcu ktoś zajął się zagrożeniami na poważnie. Oby tak dalej!
    W mojej bańce na szczęście coraz częściej treści sie selekcjonuje zamiast czytać wszystko co przyniesie ulubiony serwis. I to też jest kierunek, którym powinniśmy podążać.

    Może po prostu wachadełko w końcu osiągnęlo szczyt i zaczyna powracać :) i zgodnie z tym co piszesz treści generowane ale nie wnoszące nic nowego powinniśmy zacząć traktować jako SPAM. czekam na pierwszy ublockAI ;)

    Odpowiedz
  5. Amadeuszx

    Czy tę część sieci dostępną przez Tora też to dotyka?

    Odpowiedz
  6. Rafał

    Internet nie zginie, swego czasu wróżono to czasopismom, a jednak zostały, ich jakość i treść są inne. Wnioskuję z artykułu że podobny los czeka internet – będzie tylko komercja plus strony dla hobbystów. Wierzę że ludzie sobie poradzą:). Dzięki za kolejny artykuł.

    Odpowiedz
  7. SeeM

    W zeszłym roku ćwiczyłem sobie proste modele (nie-głębokie) na danych syntetycznych, a dokładnie na obróconych i przekoloryzowanych zdjęciach. Nawet to trochę działało, choć trzeba było wprawy. Modele na zwykłej regresji liniowej, drzewie, czy lesie interesują mnie znacznie bardziej, niż wielogigabajtowe binarki, których jeszcze nie ogarniam i nie potrafię odtworzyć.

    Jak chcecie mieć serio zabawę ze sztuczną, to polecam nauczyć się pisać prościutkie modele w pythonowym Keras do przewidywania kolumn dwuwymiarowych tabelek. To naprawdę mnóstwo frajdy i fajne, programistyczne wyzwanie. Fajnych CSV do ćwiczeń jest kilkaset na Hugging Face – oszustwa bankowe, ceny domów, ryzyka nowotworów. A na koniec wizualizacja efektów kolejnych cykli trenowania rysowana w matplotlib. Najlepsze jest, że te modele mają niecały megabajt. Nie trzeba prywatnej elektrowni.

    Odpowiedz
  8. Marek

    Ja to najbardziej zaobserwowałem na linked in W 2022/2023. Powtarzalność treści lub schematów była coraz bardziej zatrważająca. Potem przeszło na blogi.

    Trochę smutne jak widzę kumpli z branży it wsiadajacych na ten wózek. Ale co się dziwić jak przykłady na platformę do automatyzacji n8n jako drugi przykład podają zautomatyzowany workflow generowania artykułów (Właśnie Na takich so socialach).

    Teraz widać to juz absolutnie wszędzie. I zgadzam się, że nie ma nic złego jeśli ai jest zaprzegniete do poprawek stylistycznych czy redakcyjnych. Ale nie chce żeby teksty, muzyka dla mnie była generowna w locie tylko dlatego bo **wygląda** jak dobrej jakości tekst lub piosenka.

    Moznaby powiedzieć że wystarczy “odsiać” feed. Ale to powoduje że moje siły idą na analizę czegoś w co ktoś nie włożył prawie żadnego wysiłku.

    Skończymy pewnie na tym że będziemy mieć filtry oparte na Ai, które do działania będą potrzebować tokenów. Narzędzia te będą filtrować treści które ktoś inny wygenerował używając jakieś tokeny :) mokry sen dostawców usług AI

    Odpowiedz
  9. Michał

    Wrócą fora z treścią tylko dla zweryfikowanych, z ostrą moderacją, za którą być może będzie się płacić w zamian za treść human-only.

    Odpowiedz
  10. Kris

    Czyżby “model collapse” miało być nowym synonimem uroboros? ;) Dzięki za ciekawy cykl felietonów, pozdrawiam!

    Odpowiedz

Odpowiedz