Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!
AI bez lukru #19: Wolna wola tylko PREMIUM
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.
Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów z 70-procentową zniżką. Możesz też dołączyć do edycji kwietniowej, wszystko w linku poniżej.
Kontynuując dywagacje psychologiczne o wolności z poprzedniego odcinka poświęconego muzyce, warto zrobić kolejny krok i zapytać o coś jeszcze trudniejszego: skoro AI potrafi decydować za nas, w jakim nastroju pozostaniemy, to jak bardzo wpływa na to, co w ogóle możemy wybrać? Bo wolna wola w świecie cyfrowym nie zniknęła. Ona została opakowana. Sprzedana. Podzielona na pakiety. Z miesięczną opłatą i automatycznym odnawianiem.
Formalnie wszystko się zgadza. Nikt Ci niczego nie zabiera. Masz dostęp do wersji darmowej, możesz nie kupować dodatków, możesz zrezygnować z subskrypcji. Freemium. Tylko że ta „wersja darmowa” coraz rzadziej oznacza pełne doświadczenie. Przypomina raczej życie w trybie demo. Nie chodzi o to, że czegoś nie wolno. Chodzi o to, że wszystko jest wolniejsze, mniej wygodne, bardziej frustrujące. Czekasz dłużej, widzisz więcej reklam, dostajesz podpowiedzi zamiast realnych opcji. Możesz wybierać, ale poruszasz się w wąskim korytarzu zaprojektowanym tak, żebyś w końcu sam doszedł do wniosku, że warto zapłacić.
W wersji premium nagle świat się rozszerza. Znikają tarcia. Opcje stają się dostępne. Decyzje łatwiejsze. Nie dlatego, że jesteś mądrzejszy, tylko dlatego, że system przestał Cię spowalniać. I właśnie w tym momencie dzieje się najciekawsza psychologiczna sztuczka: masz wrażenie, że kupujesz komfort, a tak naprawdę kupujesz zdolność do decydowania bez oporu. Mechanizm DLC nauczył nas tego doskonale. Grę można przejść bez dodatków, ale jest uboższa, mniej płynna, mniej satysfakcjonująca. Z dodatkami nagle okazuje się, że „tak właśnie miało być!”. Nikt nie mówi wprost, że bez nich grasz gorzej. System tylko sugeruje, że grasz w wersji demo.
Dokładnie to samo dzieje się dziś z usługami cyfrowymi i narzędziami opartymi na AI. Darmowa wersja daje odpowiedzi poprawne, ale skrótowe. Płatna oferuje kontekst, precyzję, głębię. Inne dodatki, asystentów. Nie kupujesz więc funkcji. Kupujesz lepszą jakość decyzji. Albo przynajmniej takie masz wrażenie.
I tu pojawia się pytanie, które zaczyna niepokoić: czy wolna wola to nadal coś, co po prostu mamy, czy coś, co odblokowujemy po opłaceniu odpowiedniego pakietu? Psychologicznie to model niemal idealny. Człowiek nie czuje się zniewolony. Czuje się „usprawniony”. Komfort staje się normą, a brak komfortu zaczyna wyglądać jak kara za oszczędność. Słabość. Z czasem przestaje wybierać pomiędzy możliwościami, a zaczyna wybierać pomiędzy poziomami dostępu.
- Chcesz szybciej? Zapłać.
- Chcesz mniej frustracji? Zapłać.
- Chcesz mieć pełniejszy obraz? Zapłać.
A kiedy nie płacisz, system nie mówi, że nie wolno. Mówi tylko: „Możesz, ale po co się męczyć?”. I właśnie w tym momencie wolna wola przestaje być kwestią decyzji, a zaczyna być kwestią opłacalności. Nie wybierasz tego, co najlepsze dla Ciebie. Wybierasz to, do czego masz dostęp. A dostęp coraz częściej jest usługą. Najbardziej ironiczne jest to, że nawet bunt da się dziś sprzedać. Chcesz wyłączyć algorytm? Jest tryb manualny. Chcesz więcej kontroli? Są ustawienia zaawansowane. Czasem również… w wersji premium. Wolność jako funkcja dodatkowa. Świadomość jako upgrade.

W świecie subskrypcji, mikropłatności i DLC wolna wola nadal istnieje, ale coraz rzadziej jest domyślna. Coraz częściej wymaga wysiłku, czasu albo pieniędzy. A system bardzo liczy na to, że któregoś z tych zasobów w końcu Ci zabraknie.
~Tomek Turba

No, jeżeli ChatGPT w wersji premium ma dawać _jeszcze_ obszerniejsze odpowiedzi, to ja z radością pozostanę przy wersji darmowej 😉
Brak wolności to nie tylko ograniczenie subskrypcjami i opłatami za większy pakiet. To także zawężone pole myślenia.
Jeśli mam do wyboru kilka LLM i jeden z nich ma awarię lub jest zamulony – mogę się nie upierać i skorzystać z innego. Albo pójść na spacer. Albo olać cyfrowy świat i wziąć do ręki drukowaną książkę. Albo pogapić się w okno.
Poza tym, czy rzeczywiście muszę jakąś informację mieć akurat na dziś, już, tu, na teraz? – choć cyfrowy świat “chce”, żebyśmy byli jak dziecko tupiące nóżką, które chce cukierka właśnie tego i natychmiast – bo takimi masami dużo łatwiej jest sterować.
Czy naprawdę _muszę_ obejrzeć ten film lub serial w momencie premiery? Czy mogę to zrobić nawet za kilka lat? Czas szybko mija, a jego upływ sam oddzieli ziarna od plew, gdy ucichnie marketingowa nagonka.
Co do czasu jeszcze… Niestety, widziałem jak 80% czasu życia, nie licząc snu i pracy, mija komuś na operowaniu jakąś wróżką z malutkimi skrzydełkami i ogromnym karabinem. Czy to jest wolność? I czy rzeczywiście największym problemem jest tu płatność za kajdanki?
Mam openai za 1000zł/mc i tak czasami potrafi zmulić
Jesteśmy jak pies na łańcuchu – możemy opłacić subskrypcję i przez miesiąc hasać sobie wolno po podwórku…
Dawno temu w czasach offline był wybór: oryginał (zapłacić i być zawsze wolnym), pirat (ryzykownie, ale i tak byc zawsze wolnym), brak (w ogóle nie bawić się w tą analogie).
Tak było!
fwidqaczeai
fckgw-rhqq2
> W wersji premium nagle świat się rozszerza. Znikają tarcia. Opcje stają się dostępne. Decyzje łatwiejsze.
Tekst wygląda jak generowany AIem
Dokładnie tak jest, wielkim modelem językowym, 190 cm dokładnie
Platformy open source istniały, istnieją i nie znikną. Społeczności będą szukać sposobów na nie uleganie zapędom bigtech’ów. Będą powstawały twórcze rozwiązania przeciwdziałające zniewoleniu umysłów. Zdarzają się także promki, czasem nie zbyt oczywiste ;)
Dążymy do modelu “life as a service”. Wszystko idzie póki co jak zaplanowaliśmy.