Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!
AI bez lukru #18: AI, która wybiera Ci muzykę lepiej niż Ty sam. Tu nie chodzi o muzykę
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.
Pełna lista odcinków: tutaj

Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? Właśnie wystartowała kolejna edycja szkolenia ze mną, Tomkiem Turbą – Narzędziownik AI 2.0 Reloaded! To najbardziej kompletne szkolenie z AI w Polsce. Składa się z aż czternastu sesji, trwających po dwie godziny każda. Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze. Skorzystaj z linku i zamów z 70-procentową zniżką. Możesz też dołączyć do edycji kwietniowej, wszystko w linku poniżej.
Jeszcze nie tak dawno wybór muzyki był aktem świadomym. No chyba, że w rozgłośni radiowej – to według playlisty. Jednak trzeba było wiedzieć, czego się chce posłuchać, znać nazwę zespołu, albumu, czasem nawet historię, która za tą muzyką stoi. Muzyka była decyzją, a decyzja była odzwierciedleniem nastroju albo próbą jego zmiany. Dziś coraz częściej nie wybieramy niczego. Po prostu uruchamiamy aplikację, a ona zaczyna grać. I zazwyczaj trafia w nasze gusta.
Algorytm „domyśla się”, że dziś nie masz energii na intensywne dźwięki. Widzi, że wczoraj kilka razy wracałeś do tego samego utworu. Pamięta, że późnym wieczorem wybierasz muzykę, która nie wymaga uwagi, a w poniedziałki unikasz wszystkiego, co brzmi zbyt emocjonalnie. Nie dlatego, że Cię rozumie w ludzkim sensie, ale dlatego, że zapamiętał każdy mikro gest: przewinięcie, pominięcie, powrót do refrenu, ściszenie po trzydziestu sekundach.
Profilowanie. Z perspektywy psychologii to nie jest magia, tylko test projekcyjny prowadzony w nieskończonej pętli. Algorytm nie pyta, jak się czujesz. On sprawdza, jak reagujesz. A reakcje są znacznie bardziej szczere niż deklaracje. W tym sensie AI bywa bardziej „precyzyjna” niż my sami, bo nie zapomina i nie interpretuje. Ona liczy. I właśnie w tym miejscu pojawia się pierwsze napięcie. Jeśli system zawsze dobiera muzykę idealnie do aktualnego nastroju, to czy pomaga go przeżyć, czy raczej utrwala? Smutek dostaje melancholijną ścieżkę dźwiękową, zmęczenie zostaje przykryte ambientem, rozdrażnienie wygładzone spokojnym rytmem. Algorytm nie zada pytania, czy potrzebujesz czegoś, co Cię poruszy, wytrąci z utartych schematów, zmieni. On chce, żebyś został. Jak najdłużej. Jak najspokojniej.
Muzyka przestaje być wtedy narzędziem regulacji emocji, a zaczyna być ich konserwatorem. Zamiast pomagać wyjść z określonego stanu, pomaga w nim bezpiecznie trwać. Banieczka. Dla psychiki to subtelna, ale istotna różnica. Rozwój emocjonalny nie bierze się z komfortu, tylko z tarcia. Z kontaktu z czymś, co nie do końca pasuje, co drażni albo wymaga uwagi. Najbardziej intymny moment tej relacji z LLM pojawia się wtedy, gdy muzyka trafia w coś, czego sami nie potrafimy nazwać. Czujemy ulgę, jakby ktoś za nas rozpoznał emocję, której nie umieliśmy uchwycić. I to jest moment bardzo kuszący, bo daje poczucie bycia zrozumianym. Ale jednocześnie rodzi pytanie, które rzadko sobie zadajemy: jeśli algorytm lepiej ode mnie wie, w jakim jestem stanie, to czy ja jeszcze potrafię ten stan rozpoznać samodzielnie?
Kto z nas nie słuchał intensywnie muzyki po rozstaniu w związku? Albo gdy trafił na siłownię po friendzone? Emocje, których nie nazywamy i nie przepracowujemy, stają się tłem. A my zaczynamy przeżywać pasywnie, reagując na bodźce, zamiast nimi zarządzać. Nie wybieramy muzyki po to, by coś z nią zrobić. Muzyka po prostu płynie, a my płyniemy razem z nią.
To nie jest opowieść o złej technologii ani wezwanie do porzucenia AI. To raczej zaproszenie do skupienia się na samoświadomości. Czasem warto wybrać coś sprzecznego z aktualnym nastrojem, sięgnąć po dźwięk, który wymaga uwagi albo przypomina o czymś trudnym. Nie po to, by się katować, ale by odzyskać sprawczość. Bo muzyka to nie tylko tło do życia. To jedno z narzędzi, którymi regulujemy własny świat wewnętrzny.
Dlaczego o tym piszę? Bo sam tworzę muzykę od 30 lat… Pozdrawiam z tego miejsca prof. Andrzeja Dragana z Demosceny 🙂 #amiga #rulez
Puenta jest spokojna, ale ważna. AI może dobierać muzykę lepiej niż my, bo widzi wzorce, których nie pamiętamy. Ale nie powinna decydować o tym, jak długo pozostaniemy w danym stanie emocjonalnym. To granica, której oddanie kosztuje więcej, niż nam się wydaje…
~Tomek Turba

Dajcie mi tę aplikację! Moje Spotify (a wcześniej Apple Music) jest głupie jak but i rzadko potrafi doradzić coś sensownego.
moze deezer? spotify rzeczywiscie sucks :/
I na dodatek (Apple Music) bezczelnie cały czas wciska jakieś rapsy czy hiphopy, których nigdy, ani razu w tej aplikacji nie odtworzyłem. Tępe i chamsko promujące to, za co przytulili najwięcej kasy. Masakra. Od razu widać, że Apple z AI sobie zupełnie nie radzi
O! Bardzo bliska jest mi ta perspektywa. W sumie wątków w temacie idealnego dopasowania algorytmu jest więcej, na przykład w przypadku filmów czy seriali. Bo w końcu idealnie dopasowane propozycje pozbawiają nas też po prostu jakichś odkryć, perełek, zaskoczeń.
#amiga #rules :-D
lubiłem ten oryginalny styl Dreamer’a ;-)
pod jakim nickiem tworzyłeś?
Polska demoscena jest oficjalnie uznana za element niematerialnego dziedzictwa kulturowego w Polsce. Atari, Amiga, PC 386, PC486 dość szeroko jeżeli chodzi o platformy ale przekaz ten sam. Ty wybierałeś co chciałeś przekazać. Tak jak z jazdą na motocyklu reguluje emocje, zakręt, hamulec, gaz. Decyzja należy do ciebie …
Love!
Dzięki za fajny felietonik :) Szacun za psychoterapeutyczne podejście to bardzo ciekawy punkt widzenia.
Oj, z tym dobieraniem muzyki przez algorytmy to chyba wyidealizowany obraz sytuacji.
“Sztuczna inteligencja” z YouTube jest naprawdę tępa, pozbawiona elementarnego wyczucia smaku (np. wciskając reklamę nasączonego przeklonami nędznego rapu zaraz po romantycznej balladzie, metal w disco, lub muzykę AI między nie-AI). Miewa objawienia, ale rzadkie.
Czy próbowaliście kiedyś, by sztuczna inteligencja zaproponowała Wam jakiś film w oparciu o kryteria (gatunek, dekada, tematyka)? I tu można albo trafić perełkę, albo rekomendowany totalny chłam.
Czasem trzeba też użyć rozumu, gdy np. AI poleci odcinek Black Mirror z wątkiem LGBT (w odpowiedzi na co dostaje grzeczny acz stanowczy prompt doprecyzowujący!), lecz chwilę później okazuje się, że może to być ciekawy obraz o przenoszeniu ludzkiej świadomości na serwery.
Żeby AI miała mnie utrzymywać w ekstazie lub depresji? Bez jaj 😆 To chyba tylko w pokoleniu płatków śniegu. Za to świadomość własnych stanów emocjonalnych, uczuć, dążeń, celów – tak, bywa naprawdę czymś elementarnym.
To tak jak z bankami info. Kirdys skin gadal z punkiem dzis przez algorytmy sa w bankach.
Tak samo z muza, hak sie zapetlilo plyte z depresyjna muzyka to sie nie pottrzymywalo tego stanu…