Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!

AI bez lukru #3: Zaklinacz LLM – nowy zawód XXI wieku czy korporacyjny mem?

14 stycznia 2026, 09:16 | Aktualności, Teksty | 0 komentarzy

Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia, bez propagandy, z humorem – ale na serio.

Pełna lista odcinków: tutaj



Chcesz ogarnąć ze mną niezbędne umiejętności dotyczące AI w 2026 roku i tym samym nie zostać w tyle? 16 stycznia o godz. 19:00 zapraszam Cię na BEZPŁATNE, dwugodzinne szkolenie ze mną, Tomkiem Turbą – Poznaj 10 umiejętności AI niezbędnych w 2026 roku

Szkolenie na żywo, z dostępem do nagrania na zawsze.

Zapisuję się

Jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał o tym zawodzie. Dziś firmy na całym świecie szukają ludzi, którzy… potrafią dobrze pisać prompty. Tzw. zaklinacz LLM 🙂. To nie żart. Na LinkedIn pojawiają się oferty pracy na stanowiska typu:

  • Prompt Engineer,
  • AI Whisperer,
  • AI Interaction Designer,
  • specjalista ds. komunikacji z modelami językowymi,

czyli – w wolnym tłumaczeniu – ktoś, kto umie „dogadać się z botem”. Brzmi jak mem. Ale rynek traktuje to śmiertelnie poważnie.

Kim jest zaklinacz LLM?

Zaklinacz LLM lub zaklinacz AI to człowiek, który potrafi tak sformułować polecenie, żeby model zrozumiał, o co chodzi, ale też:

  • nie odpłynął w halucynacje,
  • nie wygenerował marketingowego bełkotu,
  • nie pomylił faktów,
  • nie zrobił prezentacji z 200 slajdów.

To trochę jak tresura bardzo inteligentnego, bardzo szybkiego, ale kompletnie nieposłusznego psa. Trzeba jako instruktor wiedzieć, jak go poprawić, jak ustawić kontekst, a może nawet, jak go „ustawić mentalnie” rolą i celem promptu. Bo AI, zostawiona sama sobie, zrobi dokładnie to, co jej każesz. Tylko niekoniecznie to, czego oczekiwałeś.

Skąd wziął się ten zawód?

Z desperacji. Firmy masowo wdrażają AI, ale szybko odkrywają, że pracownicy nie potrafią z niej korzystać, bo np. dostają dziwne odpowiedzi. Generują chaos zamiast produktywności i kopiują bzdury do dokumentów. I nagle okazuje się, że największym problemem nie jest model. Problemem jest człowiek między klawiaturą a krzesłem. Więc powstaje nowa rola: ktoś, kto nauczy ludzi rozmawiać z algorytmem.

Czy to zawód przyszłości?

Tu zaczyna się najciekawsze. Z jednej strony – tak. Bo komunikacja z AI staje się nową kompetencją cyfrową, jak kiedyś praca z komputerem, potem obsługa Excela. O pisaniu e-maili i pracy w chmurze nie wspomnę.

Z drugiej strony – brzmi to trochę jak: „specjalista od pisania zapytań do wyszukiwarki”.

Czy za pięć lat ktoś będzie zatrudniał osobę tylko po to, żeby pisała prompty? Czy raczej każdy będzie musiał umieć robić to sam? Prawdopodobnie skończy się tak jak z SEO. Najpierw czarna magia. Potem standard. Na końcu – nikt już o tym nie mówi, bo każdy to robi. #AEO.

Zaklinacz czy tłumacz?

W praktyce Prompt Engineer to bardziej tłumacz niż czarodziej. Humanista? Tłumaczy potrzeby biznesu na język, który rozumie algorytm. Bo AI nie rozumie:„“Zrób coś fajnego dla klienta”. Ale rozumie: „Przygotuj ofertę B2B dla firmy logistycznej, skup się na optymalizacji kosztów, styl formalny, maks. 2 strony A4”. I właśnie ta różnica decyduje o tym, czy AI pomaga, czy tylko generuje ładne, bezużyteczne teksty.

Morał?

Nie, nie każdy zostanie zaklinaczem AI. Tak, każdy będzie musiał nauczyć się z nią rozmawiać. Bo w świecie, w którym algorytmy są wszędzie, nowym analfabetyzmem będzie: „Nie umiem dogadać się z chatbotem AI”. A zawód Prompt Engineera? Pewnie zniknie tak samo, jak „operator wyszukiwarki internetowej”. Ale zanim zniknie, zdąży jeszcze nieźle namieszać w HR-ach, które serdecznie pozdrawiam.

~Tomek Turba

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:



Komentarze

Odpowiedz