Jak oznaczać treści AI, by nie dostać kary? Zapisz się na bezpłatne szkolenie o AI Act
Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!
17 sierpnia startują Dni Otwarte Sekurak.Academy. Dołącz bezpłatnie 🙂
Jak oznaczać treści AI, by nie dostać kary? Zapisz się na bezpłatne szkolenie o AI Act
Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!
17 sierpnia startują Dni Otwarte Sekurak.Academy. Dołącz bezpłatnie 🙂
O złośliwych rozszerzeniach do przeglądarek pisaliśmy na łamach sekuraka już wielokrotnie. Nie jest odkryciem, że cyberprzestępcy nieustannie szukają nowych sposobów ataku, a biorąc pod uwagę popularność narzędzi AI ich wykorzystanie w realnych kampaniach było nieuniknione.
TLDR:
Najnowsza analiza przeprowadzona przez badaczy z Netskope idealnie wpisuje się w ten trend. Mowa o rozszerzeniu AI Sidebar with DeepSeek AI, które “zaskoczyło” użytkowników już pod koniec 2025 r. Dodatek zgodnie z opisem miał był nieocenionym wsparciem podczas pracy z wieloma modelami językowymi na raz. Oferował pasek boczny (sidebar) w przeglądarce pozwalający na szybkie wywoływanie okna czatu na aktywnej (wyświetlanej) stronie internetowej. Dzięki temu asystent mógł w locie czytać artykuły, generować streszczenia, przygotowywać notatki czy też odpisywać na maile.

ednak “ciekawą” funkcją, o której producent “zapomniał” wspomnieć było wyciąganie historii konwersacji oraz zbieranie danych z przeglądarki. Wykradzione treści były kodowane w Base64 i przesyłane na serwer C2 (Command & Control) kontrolowany przez deweloperów. Co ciekawe, dodatek posiadał specjalną odznakę Featured oraz został pobrany ponad 300 tys. razy, co mogłoby mylnie sugerować wysoki poziom bezpieczeństwa.
Po otrzymaniu zgłoszenia Chrome Web Store oficjalnie usunął dodatek ze swojego sklepu. I mogłoby się wydawać, że sprawa została zakończona, jednak twórcy oprogramowania postanowili “wrócić do gry” i ponownie udostępnili nową wersję rozszerzenia. Tym razem wolną od “ukrytych funkcjonalności”, ale czy aby na pewno?
Pod koniec lipca 2026 r. w sklepie Chrome Web Store pojawiła się nowa wersja rozszerzenia (1.7.2.0). Twórcy zaktualizowali w niej politykę prywatności, przyznając że poprzednie wydanie zawierało złośliwy kod wykradający dane. Zadeklarowali jednocześnie, że nowa wersja została całkowicie wyczyszczona z niepożądanych zachowań i naprawia wszystkie dotychczasowe problemy.
I rzeczywiście – opublikowana wersja nie zawierała złośliwego kodu oraz dbała o prywatność użytkownika. Jak się jednak okazało, był to jedynie sprytny manewr mający na celu zbudowanie wiarygodności oraz uśpienie czujności automatycznych skanerów bezpieczeństwa Google.
W kolejnej wersji oprogramowania (1.7.3.0) deweloperzy dokonali nieznacznych modyfikacji – dodali 21 linijek w pliku JavaScript blueBackground.js. Dla automatycznego skanera analizującego różnice w kodzie taka zmiana wygląda jak zwykła, kosmetyczna poprawka (np. optymalizacja działania danej funkcji czy też drobna poprawka błędu). Nie było tam bytecode, zaciemnionych ciągów znaków ani niebezpiecznych funkcji, które mogłyby wyzwolić alert bezpieczeństwa.
Twórcy rozszerzenia zrezygnowali z wykradania danych użytkownika na rzecz tzw. oszustwa afiliacyjnego (affiliate fraud). Ich kod nadpisywał zdarzenia aktualizacji wtyczki (onUpdate) oraz jej usunięcia (onUninstall), w taki sposób, że oprócz wykonania danej akcji użytkownik zostaje automatycznie przekierowany do płatnego narzędzia AI (generatora wideo Buzzy).



Fragment kodu przekierowującego do strony partnera. Źródło: netskope.com/blog/
Po jego zakupie, atakujący otrzymują 30% prowizji za każdego “poleconego” klienta. Co prawda to od decyzji użytkownika zależy czy całe przedsięwzięcie zakończy się sukcesem. Nie mniej jednak działa tu czysta statystyka, dzięki której cyberprzestępcy przy stałej bazie odbiorców (300 tys.) mogą liczyć na pewien procent zysku. Co więcej, aby zwiększyć efektywność działania deweloperzy regularnie wypuszczają małe aktualizacje, które po instalacji przekierowują tym samym użytkownika ponownie na stronę z ofertą.
Atakujący podczas analizowanej kampanii skupili się przede wszystkim na monetyzacji swoich działań. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby wraz z kolejną automatyczną aktualizacją przekierowali użytkowników na stronę hostującą malware lub wstrzyknęli do rozszerzenia kod wykradający hasła.
Zalecamy zachować czujność i sprawdzić, czy rozszerzenie nie znajduje się w przeglądarce (ID: inhcgfpbfdjbjogdfjbclgolkmhnooop). Jeżeli dodatek został już wcześniej zainstalowany, sugerujemy jego niezwłoczne usunięcie.
Źródło: netskope.com/blog/
~_secmike