Konferencja Mega Sekurak Hacking Party w Krakowie – 26-27 października!
Protokół „Figurant”: analogowy deepfake
AI daje przestępcom niesamowite możliwości, dzięki którym kilkoma kliknięciami mogą wygenerować wizerunek osoby decyzyjnej i nakłonić pracowników z odpowiednimi dostępami do przelania ogromnych sum na konta słupów. Jednak przed erą tzw. deepfake’ów był człowiek, który używał do wyłudzeń Skype’a, ale twarz „kradł” całkowicie analogowo.
Pan Prezes
W marcu 2006 roku do znanej francuskiej instytucji udzielającej kredytów dużym przedsiębiorstwom dzwoni telefon. Odbiera ówczesny dyrektor finansowy i słyszy po drugiej stronie kogoś, kto przedstawił się jako prezes zarządu. Chodziło o pilną sprawę, bo jak twierdził rzekomy prezes, jeden z klientów sponsorował terroryzm i trzeba działać szybko, ale on nie jest upoważniony, żeby o tym mówić, i jeszcze dzisiaj zadzwoni do dyrektora osoba, która będzie agentem DGSE – francuskiego odpowiednika naszego ABW – i poinstruuje, co trzeba zrobić dalej. Faktycznie tego samego dnia zadzwonił telefon w biurze managera od finansów i oficer, który był po drugiej stronie, poinformował go, że trzeba zrobić przelew na ok. 10 mln euro na wskazane konto, a dedykowany zespół specjalistów z francuskich tajnych służb będzie śledził te pieniądze, żeby złapać terrorystów.
Dyrektor się zawahał i funkcjonariusz po drugiej stronie, wyczuwając to w głosie rozmówcy, stwierdził, że „rozumie jego ból”. Jak się okazało, dyrektor, który w dokumencie Netflixa został przedstawiony jako Pierre, stracił kilka tygodni wcześniej żonę, która popełniła samobójstwo z powodu ciężkiej depresji. To przekonało Pierre’a, który ostatecznie przelał pieniądze na wymieniony rachunek bankowy, bo któż mógłby znać takie intymne detale z życia – tylko służby specjalne.
Szybko okazało się, że to najzwyklejsze oszustwo, a poszkodowanych firm jest więcej. Na policję zaczęły się zgłaszać takie globalne marki jak La Poste, Intermarché, Disneyland Paris czy Michelin. Dla organów ścigania był to całkiem nowy rodzaj przestępstwa, bo nikt wcześniej nie stosował „reguły autorytetu” na tę skalę, korzystając z powagi, jaką niosły za sobą funkcje prezesa zarządu czy agenta tajnych służb, a tym bardziej połączone. Managerowie wysokiego szczebla, którzy dawali się nabierać na tak skonstruowany szwindel, nie byli zwykłymi naiwniakami. Po prostu byli fachowcami, którzy chcieli dobrze wykonać swoją pracę, a prezesowi, który anonsował tajnego agenta, nie wypadało odmawiać, tym bardziej że chodziło o walkę z terroryzmem.
Do tego dochodził też fakt świetnego rekonesansu, jaki przed telefonem do ofiary przeprowadzali oszuści, co świetnie obrazuje historia wspomnianego Pierre’a.
Genialny oszust
Oczywiście nie każdy dał się wkręcać w historie o prezesie, który w parze z tajnym agentem zwalczał sponsorów światowego terroryzmu, ale jak ustaliła policja, oszuści wyłudzili ok. 50 mln euro. Policja próbowała iść tropem pieniądza, ale było to trudne, bo przestępcy byli na tyle sprytni, że z niektórych ofiar zrobili słupy, a wyłudzone pieniądze krążyły po całym świecie, nawet w krajach jak Chiny i w pewnym momencie ślad transferów wymykał się śledczym z pola widzenia. Sprawę prowadzili Philippe Huetz oraz Eric Moreau i postanowili zbadać inny wątek, a mianowicie wyśledzić, skąd dzwoniono do ofiar. Jeden numer przewijał się dosyć często i śledczy ustalili, że należy do niejakiej Shirley. Aresztowano kobietę, ale przez pewien czas nie chciała rozmawiać z policjantami i ujawnić, kto dzwonił z telefonu zarejestrowanego na jej dane. Jednak kiedy się zorientowała, że wspólnik nie interesuje się jej pobytem za kratkami, zaczęła mówić i wyjawiła nazwisko: Gilbert Chickli.

Gilbert urodził się w 1965 roku w wielodzietnej rodzinie żydowskich imigrantów w Paryżu. Jego rodzina mieszkała w dzielnicy Belleville, która była znana z tego, że mieszka tam dosyć uboga część społeczeństwa. Chickli nie był fanem szkoły i od 13. roku życia, kiedy skończył przygodę z edukacją, był stałym rezydentem różnych ośrodków resocjalizacji dla młodocianych przestępców. Jeden z jego braci, Thierry Chickli, wspomniał, że Gilberta można było zostawić wszędzie i zawsze sobie dawał radę. Był też znany z tego, że wszystko potrafił załatwić, tylko był problem, bo nie zawsze robił to – jak można się domyśleć – uczciwie. Taki styl życia związany z półświatkiem doprowadził do tego, że w 2005 roku ten genialny oszust był dłużny spore pieniądze groźnym ludziom i żeby je spłacić, musiał w krótkim czasie zorganizować dużo gotówki.
Objawienie przychodzi w lipcu tego samego roku, kiedy w Londynie dochodzi do zamachów bombowych – świat ogłasza nową krucjatę przeciwko terroryzmowi i ten trend Chickli postanowił wykorzystać.
Pan Minister
W 2009 roku, po aresztowaniu Shirley, Gilbert przebywał w Izraelu, który nie wydaje swoich obywateli, a izraelskie obywatelstwo Chickli otrzymał dzięki udokumentowanym korzeniom rodzinnym. Jak stwierdził w jednym z wywiadów, w Izraelu czuł się bezpiecznie; kupił ogromną willę i żył z pieniędzy, które napływały od jego ofiar z całego świata. Nawet w pewnym momencie stworzył zespół scamerów z własnym call center, który wyłudzał pieniądze metodą „na prezesa i agenta”. Jednak jego proceder stawał się coraz bardziej znany, a interesy nie szły już tak dobrze, więc Chickli postanowił zmienić metodę oszustw i został „Ministre de la Défense”.
Pierwsze próby nowego planu przeprowadzono w Tunezji, gdzie 15 lipca 2015 roku tamtejsze Ministerstwo Obrony odebrało fakturę opiewającą na 20 mln euro za zakup czterech bojowych helikopterów Tiger od Francji. Dokument podpisał sam minister obrony Francji, Jean-Yves Le Drian, ale w tunezyjskim ministerstwie nie kojarzono takiego zakupu ani przetargu, a po weryfikacji u francuskich odpowiedników okazało się, że to fałszerstwo. Podobne dokumenty sygnowane nazwiskiem Le Driana odebrały placówki dyplomatyczne lub rządowe w 50 krajach.
Z czasem Chickli zmienił taktykę i zamiast faktury za helikoptery wysyłał prośby o dyskretną pomoc w uwolnieniu porwanych dziennikarzy. Minister Le Drian miał poinformować, że Francja oficjalnie nie płaci porywaczom, ale gdyby np. Togo zapłaciło, to Francja odda i jeszcze pomoże w innych sprawach.
Nie przynosiło to jednak zadowalających rezultatów, więc Gilbert znowu zmienił plan. Tym razem, podszywając się pod samego Jean-Yvesa Le Driana, postanowił rozmawiać z ofiarami wirtualnie „w cztery oczy”, aby wywrzeć bezpośredni wpływ. Zamówił realistyczną maskę przypominającą wizerunek ministra, zaaranżował biuro i dzwonił do ofiar przez… Skype’a. Żeby się uwiarygodnić, wysyłał wcześniej zwykłą pocztą „supertajny” dokument w oficjalnym dyplomatycznym tonie, informując o pilnej potrzebie kontaktu z szefem francuskiego MON – oczywiście wszystko z klauzulą najwyższej poufności.

Pierwszą ofiarą, która złapała haczyk, był książę Karim Aga Khan IV, miliarder i miłośnik rasowych koni, który przelał na konta pośredników ponad 15 mln dolarów. Również anonimowy milioner, właściciel zamku na południu Francji, przekazał oszustowi 6 mln euro. Gilbert celował w bogatych przedsiębiorców, dostojników kościoła i innych ludzi, których nie dziwił telefon od polityka takiej rangi jak szef MON. Plan szedł tak dobrze, że podczas jego aresztowania w 2017 roku w telefonie Gilberta znaleziono zdjęcie zamówionej maski przypominającej księcia Monako, a jego celem podobno był sam papież.
Finał
Szczęście Gilberta nie mogło trwać wiecznie, a mimo że był inteligentny i błyskotliwy, to zgubiła go pewność siebie i popełniał błędy. Pierwszym z nich był przemyt ponad 1 mln euro w czekach podróżnych umieszczonych w paczce nadanej z Meksyku, która została namierzona przez izraelskie służby celne. Doprowadziło to do ekstradycji oszusta, ale po 12 miesiącach wyszedł na wolność za kaucją i ponownie zbiegł do… Izraela.
Kolejnym błędem był wyjazd na Ukrainę w celu pielgrzymki do miejsca kultu. Tam, na mocy międzynarodowych listów gończych, aresztowały go lokalne służby. Chickli, siedząc w ukraińskim więzieniu, kpił z francuskich władz, zarzekając się, że nigdy nie pojedzie do Francji. Ostatecznie jednak został ekstradowany i w 2020 roku skazany na 10 lat więzienia oraz grzywnę w wysokości 50 mln euro.
Źródła:
https://www.netflix.com/pl/title/81512109
https://www.youtube.com/watch?v=YRIa5SD_Pag
https://www.youtube.com/watch?v=XuaKp1D2vv8
https://fr.wikipedia.org/wiki/Gilbert_Chikli
https://www.rp.pl/przestepczosc/art900431-francja-zakladali-maske-udawali-ministra-wyludzali-miliony
~Piotr Buszewski

Aj waj spodobał mi się..
Przyznam że nie znałem tej historii, cwane kombinacje i trza przyznać kreatywność !
Notabene ten kraj słynie z przekrętów ( nie mam na myśli Francji mojej drugiej ojczyzny ), Gilbert już 20 lat temu oszukiwał jak to ma w genach jego ród haha.
I nie zdziwił bym się gdy Jeffreya ( rzekomo oficjalnie samobój.. ) służby “mośkowego sadu” wyfiltrowały i ukryły właśnie w tym kraju.
Pozdr.
Kiedyś z3s postowało takie historie ale teraz Adam woli trzepać hajs że szkoleń
A na sekuraku artykuły już nie mają swoich autorów?
Wow, rzeczywiście umknęło, uzupełniony, dzięki!